Najpierw spadek cen, potem utrata pracy

Najpierw spadek cen, potem utrata pracy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Z deflacji nie ma się co cieszyć. Według encyklopedii oznacza ona zmniejszenie ilości pieniądza w obiegu, a co za tym idzie, zwiększenie jego wartości. Ma ona zwykle miejsce w następstwie zastoju, recesji gospodarczej, lub interwencji na rynku walutowym.
To złą wiadomość. Dla przeciętnego konsumenta oznacza to spadek cen, ale w dłuższej perspektywie, może wiązać się np. z utratą pracy. Deflacja długookresowa jest więc tak samo niebezpieczna jak inflacja. Cierpi na nią od dłuższego czasu Japonia, gdzie ceny spadają o 3 lat!
Obniżenie stóp procentowych nie jest jednak remedium. Dobitnie pokazuje to przykład Japonii, gdzie deflacja "szaleje" mimo, że stopy procentowe wynoszą 0,25 punktu! Recepty trzeba szukać w obniżce podatków, które spowoduje zwiększenie zamożności społeczeństwa, powstania nowych inicjatyw gospodarczych, a im więcej ludzie mają pieniędzy tym chętniej je wydają.
Jan Piński