Mimo tego, że minister Kaczmarek od kilku miesięcy głośno zapowiada kres monopolu TPSA - te zapowiedzi w gruncie rzeczy przynoszą użytkownikom telefonii stacjonarnej tylko jedną wiadomość i to nie najlepszą. TP SA pozostanie monopolistą (przepraszam: (operatorem dominującym").
Nawet jeżeli Skarb Państwa przejmie wszystkie istniejące w kraju spółki telefonii stacjonarnej (a jest ich łącznie kilkadziesiąt) i połączy je w jedną, udział TPSA w rynku się nie zmniejszy i pozostanie na poziomie ponad 90 proc.
Żeby sytuację zmienić "państwowa telefonia" (o ile powstanie) musiała by uzyskać koncesję na świadczenie usług w całym kraju, bo na razie te spółki mają zezwolenie na działalność tylko w wybranych regionach.
Możliwe, że państwo bez problemów przyznałoby swemu "nowemu dziecku" niezbędne zezwolenia. Ale co dalej? Żeby skusić abonentów należało by niemal od nowa wybudować sieć telefoniczną, bo prywatna TP SA nie spieszy się z udostępnianiem budowanej przez lata za pieniądze podatników i abonentów infrastruktury. Następnie trzeba by było zacząć świadczyć usługi w odpowiednio niskiej cenie. Na to wszystko budżet nie ma pieniędzy. Nie mają pieniędzy nawet operatorzy, gdyż spółki telefonii stacjonarnej (pomijając TP SA) notują straty.
Jedyną telefonią która mogła by choć częściowo sfinansować projekt jest komórkowy Polkomtel. Ale po tym jak kilka miesięcy temu Skarbowi Państwa nie udało się przejąć kontroli nad operatorem sieci Plus GSM, minister Kaczmarek zapowiedział, że ta spółka nie wejdzie w skład Krajowej Grupy Telekomunikacyjnej. A byłaby jedyną w grupie firmą "na plusie". TP SA może więc spać spokojnie. A abonenci - płacić zawyżone rachunki.
Sergiej Greczuszkin
Nawet jeżeli Skarb Państwa przejmie wszystkie istniejące w kraju spółki telefonii stacjonarnej (a jest ich łącznie kilkadziesiąt) i połączy je w jedną, udział TPSA w rynku się nie zmniejszy i pozostanie na poziomie ponad 90 proc.
Żeby sytuację zmienić "państwowa telefonia" (o ile powstanie) musiała by uzyskać koncesję na świadczenie usług w całym kraju, bo na razie te spółki mają zezwolenie na działalność tylko w wybranych regionach.
Możliwe, że państwo bez problemów przyznałoby swemu "nowemu dziecku" niezbędne zezwolenia. Ale co dalej? Żeby skusić abonentów należało by niemal od nowa wybudować sieć telefoniczną, bo prywatna TP SA nie spieszy się z udostępnianiem budowanej przez lata za pieniądze podatników i abonentów infrastruktury. Następnie trzeba by było zacząć świadczyć usługi w odpowiednio niskiej cenie. Na to wszystko budżet nie ma pieniędzy. Nie mają pieniędzy nawet operatorzy, gdyż spółki telefonii stacjonarnej (pomijając TP SA) notują straty.
Jedyną telefonią która mogła by choć częściowo sfinansować projekt jest komórkowy Polkomtel. Ale po tym jak kilka miesięcy temu Skarbowi Państwa nie udało się przejąć kontroli nad operatorem sieci Plus GSM, minister Kaczmarek zapowiedział, że ta spółka nie wejdzie w skład Krajowej Grupy Telekomunikacyjnej. A byłaby jedyną w grupie firmą "na plusie". TP SA może więc spać spokojnie. A abonenci - płacić zawyżone rachunki.
Sergiej Greczuszkin