Hockney trzyma się mocno

Hockney trzyma się mocno

Dodano:   /  Zmieniono: 
Na pierwszy rzut oka Davida Hockneya można pomylić z przeciętnym Brytyjczykiem – szara marynarka, gawroszka wciśnięta w klapę i okulary retro. Człowiek po śmierci Luciena Freuda nazywany najwybitniejszym współczesnym brytyjskim malarzem przed otwarciem londyńskiej wystawy zdecydował, by jego obrazy wisiały wysoko pod sufitem. W ten sposób miały być lepiej widoczne dla tłumów przetaczających się przez Royal Academy. Hockney się nie pomylił – wystawa pobiła rekord sprzedaży biletów, deklasując retrospektywę van Gogha sprzed dwóch lat.

Jestem oportunistą

Wielkoformatowe obrazy zawieszone w przestronnych salach galerii przedstawiają snopki siana, łany zboża, malownicze dróżki. To krajobrazy hrabstwa Yorkshire w północno-wschodniej Anglii, gdzie David Hockney ma  swój letni dom. Malowane płasko, akrylowe płótna to 100 proc. Hockneya w  Hockneyu – uproszczone przedstawienia, do których użyto mocnych, kontrastowych kolorów. Pobrzmiewa w nich trochę schematyczność spod znaku pop-artu – nurtu, na fali którego malarz wypłynął w latach 60. Ale  bez przesady. – To nie jest wystawa retrospektywna, tu nie ma moich starych prac. Większość z tych obrazów trzy-cztery lata temu w ogóle nie  istniała – mówi Hockney w towarzyszącym wystawie filmie.

Więcej możesz przeczytać w 13/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także