Pisanka ponad podziałami

Pisanka ponad podziałami

Dodano:   /  Zmieniono: 
Żydzi, muzułmanie, buddyści i poganie podzielą się jajkiem z chrześcijańskimi przyjaciółmi. Wierzą, że ani Jahwe, ani Budda, Allah czy Perun nie będą mieli nic przeciw temu.
Tatar wstaje o wielkanocnym świcie i idzie do kuchni jeść jajka. Pokraszone dzień wcześniej tradycyjnie – w łupinkach od cebuli – albo pomalowane farbkami do pisanek czekają na muzułmańską rodzinę. I gdy chrześcijanie dopiero wstają na rezurekcję, polscy Tatarzy już biesiadują, życząc sobie najlepszego. Do łóżek wracają z satysfakcją, że  w największe chrześcijańskie święto wyprzedzili katolików i pierwsi zjedli jajko.

 Problem ze święconką

– Nie biegniemy do sąsiadów chrześcijan sprawdzić, czy aby na pewno byliśmy pierwsi – śmieje się Michał Adamowicz, muzułmanin, Polak z  rodziny tatarskiej. – Raczej się tym wyścigiem nie chwalimy, bo jeszcze ktoś pomyśli, że na złość robimy.

Adamowicz tłumaczy, że jajeczne wyścigi mogą trwać już z 600 lat, czyli odkąd Tatarzy zaczęli osiedlać się w Polsce. Wystartowały na styku kultur: chrześcijanie do śniadania siadają po mszy i wtedy dzielą się święconką, Tatarzy na mszę nie idą, więc z jedzeniem nie czekają. Bo styk to styk i Adamowicza nie dziwi, że  polscy muzułmanie zjedzą jajko i odpoczną w dniu zmartwychwstania proroka Jezusa (zamiast – jak co tydzień – w piątek).

– Nie będę przecież gnojówki na pole wywozić, gdy inni mają święto – mówi Adamowicz i jest to coś więcej niż złota myśl: pamięta z dzieciństwa, że  gdy jesienią pojechał do rodziny pod Białystok na Święto Ofiarowania (Kurban Bajram), to w najważniejszym dniu obchodów sąsiad chyba złośliwie rozrzucał cuchnący gnój na swoim polu.

Adamowicz pracować w  Wielkanoc nie zamierza. Spotka się z rodziną, zjedzą ciasto, będą rozmawiać i wypiją herbatę z podwójnych czajniczków (w dolnym czajniczku wrzątek, w górnym esencja). Potem odwiedzą sąsiadów – chrześcijan. I  nawet podzielą się z nimi święconką. – Kiedyś miałem z tym kłopot –  wspomina Tatar. – Nie wiedziałem, czy jako muzułmanin mogę brać do ust poświęcony pokarm chrześcijan.

Bo jego dziadek opłatka do ust nie  weźmie, a 32-letni dziś Adamowicz spróbował go dopiero w wieku 18 lat. Wytłumaczył sobie wtedy, że chodzi o stosunek do świętości, więc jeśli wielkanocne święcone jajko lub bożonarodzeniowy opłatek spożyje w  intencji zdrowia gospodarzy i dobrego świętowania, a nie jako pokarm uświęcony przez Boga, Allah nie będzie miał nic przeciwko.

Łzy nad cegłami

– Będę szczera – zapowiada Gołda Tencer, aktorka związana z warszawskim Teatrem Żydowskim, założycielka Fundacji Shalom.

Więcej możesz przeczytać w 14/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także