Pogromca złych duchów

Pogromca złych duchów

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Podobno z jednej kobiety wyszło ich aż 240. Zewil, beliar, aszan, libal… Każdy z nich miał imię. Wszystkie ksiądz Michał Olszewski zapisał w zeszycie. Lucyfera wśród nich nie było.
Najczęściej siedzą w żołądku, choć w innych częściach ciała też. Z  17-letniej Kasi wylazło sześć, ale po dobrych kilku godzinach modlitw. Najsilniejszy zły duch tkwił w szyi. Dowody? Brak.

Podczas egzorcyzmowania nie ma zdjęć, filmowania. Egzorcyzmowani zazwyczaj nie  pamiętają nic, a egzorcyzmujący nie chcą mówić. Podobno dzieją się tam rzeczy dziwne: mówienie językami, krzyki, płacz, rzucanie się po  ścianach, lewitacja. Niczego takiego nie widziałam. Podczas dwóch spotkań z ks. Michałem kątem oka zauważyłam tylko dziewczynę tracącą przytomność – runęła jak kłoda. I na nikim ze zgromadzonych w kaplicy nie zrobiło to większego wrażenia. Tylko dwóch facetów, o których myślałam, że to ochroniarze kapłana, podbiegło do niej, okryło kocem i  wyniosło. – To moja grupa wsparcia. Bo egzorcysta potrzebuje wsparcia w  modlitwie i, jak pani widzi, często pomocy silnych chłopów…

– Na  Facebooku zostaliśmy przyjaciółmi – zagajam.

– Luz. Ewangelizuję przez Facebooka.

– Tylko?

– Nie, między innymi. Prowadzę też bloga. Codziennie po kilka zdań z Ewangelii i komentarz. Blogowe rekolekcje wielkopostne. Ponad tysiąc unikalnych użytkowników dziennie.

– Nieźle. Egzorcyzmuje ksiądz też przez internet?

– Proszę nie żartować. To poważne sprawy. Tak naprawdę wolę mówić o dobru, a nie o złu.

Więcej możesz przeczytać w 14/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 1

Czytaj także