Sąd: Martyniuk mówi prawdę. IPN: kłamie

Sąd: Martyniuk mówi prawdę. IPN: kłamie

Były wieloletni poseł SLD Wacław Martyniuk złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, fot. Wprost
Były wieloletni poseł SLD Wacław Martyniuk złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne – uznał w poniedziałek Sąd Okręgowy w Gliwicach. IPN, który zarzuca byłemu parlamentarzyście kłamstwo lustracyjne, zapowiada, że zaskarży to nieprawomocne orzeczenie.

O decyzji sądu poinformował Andrzej Majcher, naczelnik Oddziałowego Biura Lustracyjnego IPN w Katowicach. - Należy się spodziewać, że się odwołamy po uzyskaniu pisemnego uzasadnienia. Naszym zdaniem zebrany w sprawie materiał dowodowy prowadzi do innych wniosków niż te, do których doszedł sąd - powiedział Majcher.

We wrześniu ubiegłego roku gliwicki sąd okręgowy, który rozpoznawał wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego, umorzył postępowanie, jako powód podając nieuchylenie parlamentarzyście immunitetu. Tamto orzeczenie zaskarżyły obie strony, uznając, że immunitet w takim postępowaniu nie ma zastosowania. Potwierdził to później Sąd Najwyższy.

Martyniuk w oświadczeniu nie przyznał się do współpracy z organami bezpieczeństwa PRL. Od początku zaprzeczał, by w przyszłości współpracował z SB, a działanie Instytutu nazwał "polityczną zagrywką". Po wszczęciu postępowania lustracyjnego wyrażał zadowolenie i  przekonanie, że zostanie oczyszczony.

Sprawa dotyczy lat 1984-89. Według IPN SB nawiązała współpracę z  Martyniukiem w związku z jego działalnością w federacji górniczych związków zawodowych, której ten w latach 80. był wiceszefem. Współpraca -  zdaniem IPN - miała być kontynuowana także po 1986 r., kiedy Martyniuk został wiceprzewodniczącym OPZZ. Funkcjonariusze SB mieli wielokrotnie spotykać się z obecnym posłem w latach 1985-1989, który - choć o tym nie  wiedział - był zarejestrowany jako kontakt operacyjny (KO).

Zdaniem IPN, w latach 80. Martyniuk świadomie udzielał informacji funkcjonariuszom SB. Sam Martyniuk zapewniał, że to nieprawda. Podkreślał, że był wielokrotnie lustrowany, a w dokumentach nie ma  jakiegokolwiek śladu jego rzekomej współpracy. W ocenie Martyniuka, z  pokazanych mu dokumentów IPN wynika raczej, że to na niego składano donosy, a niektóre podejmowane wobec niego działania można byłoby nazwać inwigilacją.

Jak informowali prokuratorzy IPN po złożeniu wniosku o wszczęcie postępowania ws. Martyniuka - prócz notatek z jego rozmów z b. funkcjonariuszami, natrafili również na dowody jego współpracy z SB w  aktach tzw. spraw obiektowych, czyli konkretnych operacji prowadzonych przez SB. Pytany przez IPN o szczegóły Martyniuk mówił, że ich nie  pamięta.

Wacław Martyniuk był posłem Socjaldemokracji Polskiej, następnie Sojuszu Lewicy Demokratycznej z okręgu gliwickiego nieprzerwanie od 1991 do 2011 r. Wcześniej był działaczem związkowym, w Federacji Związków Zawodowych Kopalń Węgla Kamiennego, Przedsiębiorstw Robót Górniczych i  Przedsiębiorstw Robót Górniczych oraz OPZZ. Był rzecznikiem dyscypliny i  sekretarzem klubu parlamentarnego SLD i klubu Lewicy.

mp, pap

Czytaj także

 0