"Koko, koko ganja spoko". Palikot publicznie zapalił skręta

"Koko, koko ganja spoko". Palikot publicznie zapalił skręta

Dodano:   /  Zmieniono: 14
Janusz Palikot ze skrętem (fot. PAP/Grzegorz Jakubowski)
Ponad 3 tys. osób przeszło ulicami stolicy w Marszu Wyzwolenia Konopi - manifestacji środowisk, które opowiadają się za legalizacją marihuany w Polsce. Janusz Palikot zapalił
Uczestnicy marszu skandowali hasła: "Sadzić, palić, zalegalizować"; "Wolność dla konopi, konopie dla wolności"; "Kto nie jara, ten fujara"; "Marihuana to medycyna". Niesiono także transparenty z napisami: "Jestem wolnym człowiekiem"; "Koko, koko ganja spoko".

Marsz rozpoczął się po południu w centrum stolicy - pod Pałacem Kultury i Nauki. Następnie jego uczestnicy - wśród nich wielu ubranych kolorowo i trzymających zielono-żółto-czerwone flagi wywodzącego się z Jamajki Ruchu Rastafari - przeszli Al. Jerozolimskimi, potem - Nowym Światem przez Plac Trzech Krzyży pod Ministerstwo Sprawiedliwości w Alejach Ujazdowskich. Według informacji policji podczas przemarszu nie doszło do poważniejszych incydentów.

Palikot: jestem z was dumny

Manifestacja zakończyła się wiecem pod Sejmem. Tam do zgromadzonych przemawiali m.in. organizatorzy marszu oraz Janusz Palikot. - Jestem strasznie z was dumny, fantastyczna robota, nie przestaniemy dopóki nie zwyciężymy - mówił Palikot do uczestników wiecu. Następnie zapytał zgromadzonych: "Czy macie tego jonta?" i zaciągnął się otrzymanym z tłumu "skrętem".

Pytany później, czy rzeczywiście był to joint - odpowiedział: "Ja nie jestem specjalistą, musieliby ocenić ci, co podawali, bo ja nie jestem użytkownikiem, ale wydaje mi się, że tak". - Trzeba to robić, bo trzeba zmieniać kraj - dodał.

Apelowali o uwolnienie Dołeckiego

Marsz zorganizowało stowarzyszenie Wolne Konopie, które działa na rzecz legalizacji w Polsce tzw. miękkich narkotyków. Organizacja powstała w 2006 r. W tym roku celem przemarszu był także apel o uwolnienie Andrzeja Dołeckiego - jednego z działaczy stowarzyszenia.

Media informowały wcześniej, że Dołecki został 1 maja zatrzymany przez policjantów z wydziału antynarkotykowego Komendy Stołecznej Policji. Po odkryciu przez policję dwóch niewielkich plantacji marihuany w podwarszawskich Kajetanach koło Nadarzyna zatrzymano ich właścicieli i to oni zeznali, że Dołecki kupował od nich marihuanę. Jak informowano, Dołecki nie przyznał się do zarzutów. W swoich wyjaśnieniach miał potwierdzić, że kupował marihuanę, ale na własny użytek. Zdaniem działaczy i sympatyków stowarzyszenia Dołecki jest więźniem sumienia.

Marihuana - prokurator nie musi ścigać, jeśli...

Marihuana jest najczęściej stosowanym narkotykiem na świecie. Podobnie jak haszysz wyrabiana jest z konopi indyjskich rosnących w południowo-wschodniej Azji, w rejonie Morza Śródziemnego, w Ameryce Środkowej i Południowej. Może być również hodowana w klimacie umiarkowanym. Zdaniem wielu ekspertów zajmujących się zwalczaniem narkomanii jej używanie może prowadzić m.in. do zaburzonej oceny sytuacji, spadku koncentracji i ogólnego zobojętnienia.

Od grudnia ubiegłego roku obowiązują przepisy, które dają możliwość odstąpienia od ścigania za posiadanie niewielkiej ilości narkotyków. Według uchwalonej rok temu - po burzliwej dyskusji w Sejmie - nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, w pewnych okolicznościach prokurator, jeszcze przed wydaniem postanowienia o wszczęciu śledztwa, może odstąpić od ścigania za posiadanie środków odurzających lub substancji psychotropowych. Chodzi o przypadki, gdy dana osoba ma nieznaczne ilości narkotyków na własny użytek i nie jest dilerem. Ponadto, gdy osoba uzależniona podda się leczeniu, prokurator może wobec niej zawiesić postępowanie, jeśli nie zagraża jej kara wyższa niż do pięciu lat więzienia.

zew, PAP

 14

Czytaj także