Koko koko, Szpaku spoko

Koko koko, Szpaku spoko

Dodano:   /  Zmieniono: 
Mecze Polaków na Euro z trybun stadionów obejrzą tylko nieliczni szczęśliwcy. Milionów kibiców pozostanie, jak zwykle, telewizor. A tam czeka na nas stary znajomy – legendarny, niezniszczalny, wielbiony i znienawidzony komentator – Dariusz Szpakowski.
W jego sprawie powinno się odbyć referendum – mówi Janusz Basałaj, jedyny człowiek, który w ostatnim półwieczu miał czelność odsunąć Szpakowskiego od mikrofonu. – Niech naród zdecyduje, czy on ma dalej komentować, czy nie.

Ale głosowania nie będzie. Klamka zapadła dwa lata temu, gdy TVP wygrała przetarg na prawa do pokazywania Euro 2012. Dariusz Szpakowski obiecał w swoim stylu: – Mogę solennie zapewnić, że zadbam o swoją kondycję fizyczną, również psychiczną, żeby móc, jeśli pozwolą władze telewizyjne, komentować występy Polaków we własnej ojczyźnie.

Władze pozwolą. Sportem w TVP rządzi jego przyjaciel – Włodzimierz Szaranowicz. Nie przyjdzie mu do głowy takie szaleństwo, by – jak Basałaj – pozbawić Szpakowskiego roboty. Kilka milionów Polaków – a jeśli zagramy w finale, 30 mln – obejrzy mecze Polski na Euro w towarzystwie Szpaka. 

Więcej możesz przeczytać w 23/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także