Czermiński: Nieodrobiona lekcja Smoleńska

Czermiński: Nieodrobiona lekcja Smoleńska

Dodano:   /  Zmieniono: 12
Procedury - w Polsce pozostają w sferze deklaracji (fot. PRSteam.net/CC-BY)
Prezydent, marszałek Sejmu i premier będą w jednym miejscu w tym samym czasie. Władza nie wyciągnęła ze Smoleńska żadnych realnych wniosków.
Nigdy więcej - powtarzano po 10 kwietnia 2010 r. Nigdy więcej najważniejsze osoby w państwie nie mogą być w tym samym miejscu w tym samym czasie. Nie kuśmy losu. Itd.

Co z tego zostało dwa lata później? Jak zwykle w Polsce - nic. Oto prezydent Bronisław Komorowski (nr 1 w państwie), marszałek Sejmu Ewa Kopacz (nr 2) i premier Donald Tusk (nr 4) koniecznie muszą obejrzeć, jak piłkarze z Polski kopią piłkę z piłkarzami z Grecji. Najwyżsi przedstawiciele władzy bardzo chcą być na Stadionie Narodowym. Bo i cóż to za okazja, dać się sfotografować z szalikiem w ręku. Wiadomo, że bezpieczeństwo państwa musi w obliczu takiego wydarzenia jak mecz zejść na dalszy plan.

Rozbrajające jest podejście, z jakim o sprawie mówią politycy PO. - Obraz Komorowskiego, Tuska i Kopacz siedzących obok siebie podczas meczu otwarcia bardzo mnie ucieszy - to Waldy Dzikowski.

- Czuję, że wszystko jest bardzo bezpieczne - to (naprawdę!) powiedziała posłanka na Sejm RP Małgorzata Kidawa-Błońska. Samolot prezydencki też był bardzo bezpieczny. A patrzcie...

"Niedojrzałość" to najbardziej subtelne ze słów, jakie cisną się na usta, gdy widzi się wyścig "mężów stanu" do krzesełek na Narodowym. Jakich jeszcze przykładów - po katastrofach CASY i tupolewa - potrzebują decydenci by zrozumieć, że procedury są najważniejsze?

Najwidoczniej dotychczasowe lekcje od losu były niewystarczające.
 12

Czytaj także