Sprawcy linczu we Włodowie: policjanci nas zastraszali

Sprawcy linczu we Włodowie: policjanci nas zastraszali

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bracia Winkowie twierdzili, że policja im groziła (fot. Wprost) Źródło: Wprost
Prokuratura Rejonowa w Szczytnie umorzyła śledztwo ws. przekroczenia uprawnień przez policjantów, którzy w styczniu bezzasadnie zatrzymali braci Winków z Włodowa, sprawców linczu na recydywiście, ułaskawionych przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

O umorzeniu postępowania dotyczącego rzekomego przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy policji z Olsztyna poinformowała szefowa Prokuratury Rejonowej w Szczytnie Dorota Krzyna. - Po dokładnej analizie uznaliśmy, że w zachowaniu policjantów brak było znamion czynu zabronionego lub nie ma dostatecznych danych uzasadniających złamania przez nich prawa – oceniła prokurator. Jak dodała, w śledztwie przesłuchano kilkudziesięciu świadków. Decyzja o umorzeniu śledztwa nie jest prawomocna i zainteresowani mogą się od niej odwołać.

"Byliśmy zastraszani"

Bracia Winkowie twierdzą, że po zatrzymaniu byli zastraszani przez policję, podczas przesłuchania grożono im pistoletem i użyciem pałek oraz nie zezwolono na kontakt z adwokatem. Do zatrzymania doszło w styczniu w związku z zaginięciem jednego z mieszkańców Włodowa. Policja podejrzewała, że Winkowie mogą coś wiedzieć na temat zaginionego. Przewieziono ich na komisariat, gdzie spędzili 48 godzin. W tym czasie przesłuchano ich w charakterze świadków, nie postawiono im żadnych zarzutów.

Pod koniec czerwca Sąd Okręgowy w Olsztynie uznał, że zatrzymanie było bezzasadne i przyznał poszkodowanym zadośćuczynienia finansowe. W ocenie sądu postępowanie organów ścigania było nieusprawiedliwioną manifestacją siły i wystarczyło wezwać zainteresowanych na komisariat. Sprawa zaginionego mieszkańca Włodowa, w której policja zatrzymała Winków, została już wyjaśniona. Jego zwłoki znaleziono na początku lutego w jeziorze Włodowskim, a sekcja wykazała, że przyczyną śmierci mężczyzny było utonięcie; inne osoby nie przyczyniły się do jego śmierci.

Lincz we Włodowie

Dwaj z trzech zatrzymanych braci, Mirosław i Krzysztof, to sprawcy głośnego linczu we Włodowie w 2005 roku, zginął wówczas recydywista, który w zakładach karnych spędził 30 lat. Do linczu doszło, bo policja nie interweniowała, gdy Józef C. groził mieszkańcom wioski. Za lincz na kary po 4 lata więzienia zostali skazani trzej bracia: Mirosław, Krzysztof i Tomasz Winkowie. Pozostali jednak na wolności, ponieważ prezydent Lech Kaczyński ułaskawił ich jeszcze przed rozpatrzeniem kasacji w grudniu 2009 r. Zawiesił wykonanie wobec nich kary na okres 10 lat - dzięki czemu bracia nie trafili do więzienia.

W innej sprawie związanej z linczem na kary po 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu i grzywny skazani zostali także dwaj policjanci z komisariatu w Dobrym Mieście za zlekceważenie sygnałów od mieszkańców o zagrożeniu i zbyt późną interwencję we Włodowie.

ja, PAP