Skradziony performance

Skradziony performance

W trakcie zakończonego właśnie procesu Pussy Riot prokuratorzy w magiczny sposób sprawili, że atak młodych feministek na Władimira Putina stał się atakiem na Cerkiew, który w dodatku przyniósł Kremlowi same korzyści.
Płaczę za każdym razem, gdy oglądam to nagranie – mówiła przed sądem kobieta, która w moskiewskim soborze Jezusa Zbawiciela odpowiada za świece. – To, jak one tam tańczą, to świętokradztwo!

Inni urażeni najsłynniejszym performance’em Pussy Riot zarzucili oskarżonym dziewczynom, że ich stroje były niedopuszczalne, gołe ramiona – wyzywające, a „unosząc nogi, pokazały wszystko, co mają poniżej pasa”. – Czyniąc to, tak naprawdę spoliczkowały mnie, moją duszę i duszę Pana Jezusa – mówił inny ze świadków.

8 sierpnia zakończył się proces trzech dziewczyn z grupy artystycznej Pussy Riot, które w lutym tego roku według prokuratury zbeszcześciły święte miejsce, tańcząc i śpiewając „swoim antyreligijnym zachowaniem uraziły uczucia milionów Rosjan”. Sąd wyda wyrok 17 sierpnia. Za swoje „chuligaństwo” mogą dostać nawet siedem lat więzienia, ale Władimir Putin podczas wizyty na igrzyskach stwierdził, że nie powinny być zbyt surowo ukarane. Według obserwatorów procesu dostaną więc trzy lata.

Wszystko za trwającą niespełna minutę akcję, podczas której anarchistki pląsały przed ołtarzem w rytm punkowej piosenki własnego autorstwa. Sędzina, która prowadziła proces, robiła co mogła, aby treść piosenki „Matko Boska, przepędź Putina” nie stała się tematem na sali sądowej. I to jej się udało. Najważniejsza w Rosji od lat demonstracja przeciwko władzy została przez tę władzę „sprzedana” Rosjanom jako proces o znieważanie uczuć religijnych.
Więcej możesz przeczytać w 33/2012 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0

Czytaj także