Naukowcy: in vitro jest drastycznie niehumanitarne

Naukowcy: in vitro jest drastycznie niehumanitarne

Dodano:   /  Zmieniono: 
Naukowcy: in vitro jest drastycznie niehumanitarne (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Z apelem o wprowadzenie ustawowego zakazu stosowania procedury in vitro jako "drastycznie niehumanitarnej" oraz o szerokie upowszechnienie naprotechnologii i zapewnienie jej pełnej refundacji przez NFZ zwróciło się do parlamentarzystów grono ludzi nauki.

Pod apelem do parlamentarzystów podpisało się 300 osób związanych z nauką. Jest wśród nich kilkudziesięciu profesorów. Według danych na stronie nauka-polska.pl (można tam znaleźć dane osób posiadających co najmniej stopień doktora), z medycyną związanych jest sześcioro: patofizjolog Zbigniew Chłap, genetyk kliniczny Alina Midro, patomorfolog Maria Sobaniec-Łotowska, dermatolog Eugeniusz Baran, diabetolog Dorota Zozulińska-Ziółkiewicz oraz pediatra i endokrynolog Ludwika Sadowska. Podpisał się pod nim także historyk, b. senator PiS Ryszard Bender. W apelu podkreślono, że "życie człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia - to fakt biologiczny, naukowo stwierdzony".

W ocenie autorów procedura in vitro jest "nieodłącznie związana z niszczeniem życia człowieka w fazie prenatalnego rozwoju", w związku z czym jest "głęboko nieetyczna" i jej stosowanie powinno być prawnie zakazane. Ich zdaniem stosowanie in vitro narusza również konstytucyjne zasady ochrony godności człowieka i prawnej ochrony życia, a także zapis zakazujący stosowania tortur i okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania i karania.

"Procedura ta jest rażąco sprzeczna z ekologią prokreacji, zastępując naturalne środowisko poczęcia i początkowego rozwoju człowieka, jakim jest łono matki, przez >szkło<, a w skrajnym przypadku przez system głębokiego zamrażania (do temperatury -195 st. C). To naruszenie ekologii prokreacji skutkuje prawie dwukrotnym wzrostem śmiertelności niemowląt, 2-3-krotnym wzrostem występowania różnych wad wrodzonych, a także opóźnieniem rozwoju psychofizycznego dzieci poczętych metodą >in vitro< w porównaniu do dzieci poczętych w sposób naturalny" - napisano w apelu.

Zdaniem jego autorów "pozytywną metodą" pomocy małżonkom pragnących poczęcia i urodzenia dziecka jest naprotechnologia, m.in. dlatego, że na żadnym etapie jej stosowania "nie dochodzi do niszczenia poczętych istot ludzkich, naruszenia godności małżonków i poczętej istoty ludzkiej oraz zachowane są ekologiczne zasady prokreacji".

Naprotechnologia opiera się na analizie fizjologicznej i biochemicznej cyklu miesiączkowego kobiety, z uwzględnieniem jej gospodarki hormonalnej, co następnie jest podstawą do innych działań leczniczych, np. zastosowania technik laserowych czy mikrochirurgii. Zdaniem zwolenników tej metody leczenia bezpłodności jest ona skuteczniejsza od in vitro, a zgodnie ze stanowiskiem Kościoła katolickiego naprotechnologia jest uznawana za metodę leczenia niepłodności, która ma stanowić alternatywę wobec zapłodnienia in vitro.

Przeciwstawianie naprotechnologii metodzie in vitro w leczeniu niepłodności budzi sprzeciw wielu środowisk medycznych. Lekarze podkreślają, że w niektórych sytuacjach - np. gdy kobieta ma nieodwracalnie uszkodzone jajowody albo w przypadku uszkodzenia nabłonka plemnikotwórczego u mężczyzn - techniki stosowane w naprotechnologii nie pomogą. Dwa projekty ustaw zakazujące in vitro pod koniec czerwca złożyło w Sejmie PiS. Partia argumentuje, że metoda ta jest ryzykowna i stosuje się ją kosztem ludzkich zarodków. Projekty PiS za stosowanie in vitro przewidują karę grzywny i ograniczenia wolności.

Także dwa projekty dotyczące in vitro funkcjonują w ramach PO. Ten autorstwa posłanki Małgorzaty Kidawy-Błońskiej proponuje, aby zarodki można było mrozić, ale nie niszczyć. Jej propozycja zakazuje natomiast selekcji zarodków i handlu nimi. Z kolei projekt ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina nie przewiduje mrożenia zarodków (proponuje, aby wytwarzać ich maksymalnie dwa, ale pod warunkiem, że oba miałyby być implantowane). Władze klubu PO zdecydowały, że do laski marszałkowskiej ma trafić jeden, klubowy projekt ustawy. Projekt SLD to ponownie złożony projekt przygotowany w ubiegłej kadencji parlamentu przez zespół ekspertów, a zgłoszony formalnie przez Marka Balickiego (dopuszczał on m.in. tworzenie i zamrażanie wielu zarodków oraz dostęp do metody in vitro nie tylko dla par). W lipcu sejmowa komisja ustawodawcza uznała, że jest on sprzeczny z konstytucją. Na bazie projektu Balickiego powstał też projekt Ruchu Palikota. Ten komisja uznała za dopuszczalny.

W stanowisku z marca br. Komitet Bioetyki Polskiej Akademii Nauk ocenił, że "podjęte przez władze ustawodawcze działania w zakresie regulacji medycyny reprodukcyjnej powinny doprowadzić w krótkim czasie do przyjęcia ustawy regulującej warunki i zasady stosowania procedury zapłodnienia pozaustrojowego". Komitet podkreślił, że ustawa powinna dopuszczać niepartnerskie dawstwo gamet i zarodków oraz ich mrożenie, a także stosowanie diagnostyki preimplantacyjnej w celu określenia stanu zdrowia embrionów. W ocenie komitetu "wszelkie uznane za legalne procedury zapłodnienia pozaustrojowego i diagnostyki preimplantacyjnej powinny być refundowane ze środków publicznych".

ja, PAP

 0

Czytaj także