Nowe stylizacje

Nowe stylizacje

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Zawód kominiarza nie należy do najatrakcyjniejszych. Pensja raczej marna, robota brudna, a i spaść z komina się zdarza. Jest jednak w tym zawodzie pewien urok. W powszechnym mniemaniu kominiarz przynosi szczęście. Niestety, nie dotyczy to osób ubranych w kominiarki. Ludowy zwyczaj nakazuje na widok kominiarza złapać się za guzik i pomyśleć o jakimś życzeniu. Na widok człowieka w kominiarce lepiej wziąć nogi za pas.
Młodzi ludzie ubrani w kominiarki to nie są czeladnicy kominiarscy, mają jednak wiele wspólnego z czyszczeniem. Wśród miłośników kominiarek wyróżniamy kilka grup zainteresowań. Spora grupa to kominiarze patrioci, którzy zakładają kominiarki w barwach narodowych. Ich hobby to czyszczenie polskiego społeczeństwa z elementów obcych, takich jak Żydzi, Niemcy, Ruscy, Cyganie i lewacy. Druga grupa to odziana w kominiarki młodzież lewicowa i antyfaszystowska, która chce czyścić Polskę z narodowców, faszystów i skinheadów. Trzecia (największa) grupa to kibole, którzy uwielbiają czyszczenie frajerów z portfeli, ale ich pole rażenia bywa o wiele szersze. Gdy jadą na zadymę, to każdy sklep i każda stacja benzynowa są przez nich po drodze bonusowo wyczyszczone z piwa.

Styliści warszawscy zwracają uwagę, że w obliczu kryzysu gospodarczego kominiarki będą nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie na absolutnym modowym topie. Potwierdziło się to podczas ostatnich rozruchów w Grecji i Hiszpanii. Dowodem popularności kominiarek był u nas dzień 11 listopada. Oficjalnie jest to Święto Niepodległości, ale nieoficjalnie to Dzień Noszenia Kominiarki. Tego dnia nie tylko prawicowe i lewicowebojówki zakładały te ciekawe okrycia twarzy, ale do powszechnej już mody dostosowała się także policja. Właściwie tylko pochód zorganizowany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego był ich pozbawiony, ale jak nam wyjaśniono w kancelarii, prezydent ma tak charakterystyczną budowę ciała, że nawet w kominiarce byłby dla wszystkich rozpoznawalny.

Szersze zastosowanie kominiarek rozważa rząd Donalda Tuska, któremu powodów do zasłaniania twarzy nie brakuje. Kominiarki rządowe byłyby przydzielane ministrom trudnych resortów, którzy korzystaliby z nich w trakcie ciężkich rozmów z opozycją lub ze związkami zawodowymi. Specjaliści od wizerunku zwracają uwagę, że czarna kominiarka wyszczupla, a wielu polityków w nią ubranych wreszcie wyglądałoby twarzowo.
Więcej możesz przeczytać w 47/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 1

Czytaj także