Dym wokół rakiety

Dym wokół rakiety

Dodano:   /  Zmieniono: 27
Chluba polskiej armii, nowoczesne przeciwpancerne pociski Spike są bezużyteczne na polu walki? Broń ma poważny defekt – dowiaduje się "Wprost".
Polskie wojsko ma ponad 2,5 tysiąca supernowoczesnych izraelskich pocisków Spike. Zapłaciliśmy za nie ok. 1,5 mld złotych.

- Po wystrzeleniu pocisk ciągnie za sobą smugę dymu. To dekonspiruje stanowisko ogniowe. I pozwala przeciwnikowi w łatwy sposób zniszczyć wyrzutnie albo Rosomaka, z którego opalono rakietę. W przypadku realnej walki to dyskwalifikuje broń - mówi jeden z generałów.

MON przymierza się do kupna kolejnych setek Spików od izraelskiego koncernu Rafael. Rozmówca z polskiej administracji: „Izraelczycy zmienili silniki w Spikach. Podobno z nowym napędem pocisk już nie smuży. Ale jest inny problem, który wyszedł przy okazji pokazów poligonowych robionych ostatnio dla Holendrów i Niemców. Pocisk z nowym silnikiem nie przebijał pancerza o grubości 600 milimetrów”.

W najbliższych miesiącach Rafael będzie prezentował polskim wojskowym, jak działają nowe Spiki. Polska strona, jak się dowiedzieliśmy, będzie stawiała Izraelczykom ostrzejsze wymagania. Nasz rozmówca z administracji: - „Nie kupimy rakiet tylko na podstawie testów poligonowych  na pustyni Negew. Warunkiem będzie przeprowadzenie prób w Polsce w jesienno-zimowej pogodzie, przy naszych mrozach i wilgotności”.

Więcej przeczytacie w tekście Michała Majewskiego w najnowszym (35/2013) numerze tygodnika "Wprost".

Najnowszy numer "Wprost" od niedzielnego wieczora dostępny w formie e-wydania .

Najnowszy "Wprost" także dostępny na Facebooku .

"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania .
 27

Czytaj także