To była podłość

To była podłość

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bezpodstawne oskarżenie mnie w 1995 r. o szpiegostwo na rzecz Rosji było największą aferą III RP. To, że nikt tego nie przypłacił więzieniem, kompromituje Polskę – mówi „Wprost” Józef Oleksy.

Słyszeliśmy, że gdy przeczytał pan wywiad z Andrzejem Milczanowskim o kulisach sprawy Olina, to bardzo się pan zdenerwował. Dlaczego?

Nie denerwuję się, ale dziwi mnie powracanie do sprawy bez żadnej okazji. Poza tym nie ma żadnego wyjaśniania „kulisów sprawy”, lecz jedynie udostępnianie łam „Wprost”, by sprawca zamachu stanu z 1995 r. mógł opowiadać o swoich „zasługach” i usprawiedliwiać draństwo, które uczynił mnie i Polsce. Prawda do dziś nie została wyjaśniona, a sprawcy są nie tylko nieukarani, ale także kompletnie bezkrytyczni wobec siebie. Świat polityki i media pozamiatały wszystko pod dywan.

A jaka jest prawda?

To była największa afera Polski demokratycznej, a ja znalazłem się w jej centrum. Wywołał ją facet z grupą oficerów dawnej komunistycznej bezpieki: Marianem Zacharskim, Bogdanem Liberą, Henrykiem Jasikiem i Wiktorem Fonfarą. Działali na usługach Wałęsy i Bóg wie jakich wywiadów.

Jednak w sierpniu 1995 r. przyszli do ministra Milczanowskiego oficerowie UOP i poinformowali, że jest pan rosyjskim szpiegiem. Co miał zrobić?

Nie wiem, skąd macie takie informacje. Nie mieli żadnych dowodów, poza spreparowanymi podejrzeniami, których nawet nie potrafili profesjonalnie przygotować. Zaślepiała ich polityczna wola wywołania skandalu, by ułatwić ponowny wybór Wałęsy na prezydenta. Naiwnością jest sadzić, że „szlachetny” minister Milczanowski, będąc „państwowcem”, podjął się wtedy przeprowadzenia tych akcji przeciwko mnie. Trzeba znać tło całej sprawy. Nie zamierzam w tej rozmowie wchodzić w szczegóły, bo wszystko jest w kilkudziesięciu tomach spraw sądowych. Ani dziennikarze (śledczy!?), ani sądy, ani świat polityki nie podjęli się gruntownego dociekania istoty i przebiegu sprawy. Nad wszystkim była atmosfera walki politycznej. Dziś Milczanowski kłamie, jak wtedy, udając legalistę, który nie miał wyjścia i mimo braku dowodów musiał ulec i „bronić Ojczyzny”. Pomysł rozwalenia całego obozu lewicy w Polsce dotyczył nas trzech: Kwaśniewski, Oleksy, Miller.

Olin, Minin i Kat?

Więcej możesz przeczytać w 38/2013 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także