Najbogatsze dziewczyny w Polsce

Najbogatsze dziewczyny w Polsce

Dominika Kulczyk-Lubomirska (fot. TEDI/NEWSPIX.PL / newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Złośliwi mówią o nich - córeczki bogatych tatusiów. My postanowiliśmy sprawdzić jak w rzeczywistości wygląda życie najbogatszych dwudziestolatek w Polsce.
Wstają, kiedy chcą, na śniadanie piją szampana, popołudnia spędzają u fryzjera albo kosmetyczki, wieczorami bawią się w modnych klubach – tak według stacji telewizyjnej Viva wygląda życie pięknych i bogatych dwudziestoparolatków. Kilka tygodni temu ruszył program ,,Miłość na bogato” pokazujący młodych, nadzianych Polaków, którzy zajmują się tym, co potrafią najlepiej – czyli wydawaniem pieniędzy. O to jak rzeczywiście żyje zamożna młodzież, spytaliśmy córki najzamożniejszych ludzi w Polsce.

- W wakacje w szkole średniej trafiłam na produkcję wędlin. Praca na drugą zmianę od 14 do 20. Wilgotne, chłodne powietrze i zapach świeżego mięsa -  opowiada Magda Pazgan o tym, jak ojciec uczył ją biznesu. Jest córką Kazimierza Pazgana - twórcy grupy drobiarskiej Konspol z majątkiem wycenianym na 396 mln zł. To mięso z jego kurczaków ląduje w menu sieci KFC, Sphinx i McDonald's. Założenie Pazgana było proste – córka ma przejść przez każdy szczebel kariery w firmie, żeby nauczyć się biznesu od podstaw.

- Cieszyłam się, kiedy wreszcie trafiłam do działu opakowań. Przy produkcji było zbyt zimno. Nabrałam szacunku dla ludzi, którzy w takich arktycznych warunkach potrafią przepracować nawet po 20 lat – mówi Magda Pazgan. Po kilku pracowitych wakacjach ojciec darował jej w końcu pracę fizyczną. Szlifowała języki obce i pomagała mu w przyjmowaniu zagranicznych gości. – Tata nie zna angielskiego, więc ja oprowadzałam delegacje z różnych krajów po firmie, byłam jego osobistym tłumaczem – mówi z sentymentem Pazgan. Po liceum wyjechała na studia do Warszawy. Pięć lat prawa, aplikacja i egzamin adwokacki, zdany w tym roku. Mogła razem z mężem, też prawnikiem, otworzyć własną kancelarię. Nie chciała. Wolała zostać w firmie taty.

Swojemu ojcu w interesach pomagają również Magda i Małgorzata Grycan – córki Zbigniewa Grycana - jednego z najpopularniejszych producentów lodów w Polsce. 28-letnie bliźniaczki są zaprzeczeniem obciachowych ,,Grycanek”, czyli córek synowej Grycana, i nadzieją dla firmy której wizerunek nadszarpnęły ekscesy celebrytek.

Małgorzata Grycan skończyła studia w Szkole Głównej Handlowej, a w firmie zajmuje się zarządzaniem siecią 106 firmowych lodziarni. Jest odpowiedzialna za otwarcie pierwszych kawiarni rodzinnej firmy w Czechach. Magdalena ukończyła romanistykę na Uniwersytecie Warszawskim i przymierza się do doktoratu. Również pracuje w rodzinnej  firmie.

Przedsiębiorczego życia na własny koszt chcą nauczyć córkę również Dorota i Wojciech Soszyńscy - twórcy koncernu kosmetycznego Oceanic (AA, Oilan) z majątkiem wycenianym na 500 mln zł.

- Jeżeli mam się tego podjąć w przyszłości, to chciałabym być solidnie przygotowana. Często o tym rozmawiamy. Biorę to pod uwagę.  Rodzice nie wywierają na mnie presji, uważają, ze muszę do tej decyzji sama dojrzeć i dokonać świadomego wyboru - mówi o planach przejęcia rodzinnego biznesu Nicole Soszyńska. Jak przygotowuje się do sukcesji? Rok temu otworzyła w centrum Warszawy własny butik z francuską modą. Ubrania sprzedaje zaledwie kilka kamienic od firmowych sklepów znanych polskich projektantów: Macieja Zienia czy Roberta Kupisza. U młodej Soszyńskiej na wieszakach wiszą ubrania od francuskich projektantów ze średniej półki. Na brak klientek nie narzeka, w czerwcu otworzyła kolejny butik - tym razem w warszawskiej Galerii Mokotów. Sklepy mają być dla niej biznesowym poligonem doświadczalnym, na którym nauczy się przedsiębiorczości od podstaw. Ale po co jej właściwie te butiki?

Ma przecież 26 lat. Rok temu ukończyła w Paryżu architekturę, a w Berlinie uczęszczała do ESMOD - najstarszej na świecie szkoły mody z główną siedzibą w stolicy Francji. Młoda, ambitna mogłaby jeździć po świecie i projektować rezydencje dla bogatych kolegów rodziców. - Chce osiągnąć coś samemu, pokazać rodzicom i całemu światu, że coś potrafi. To typowe w przypadku dziecka rodziców, którzy osiągnęli jakiś sukces - tłumaczy decyzję o rozpoczęciu własnej działalności córki Dorota Soszyńska.

Z firmowym majątkiem, ale bez posady w radzie nadzorczej wylądowała Joanna Jakubas – 28-letnia córka Zbigniewa Jakubasa, jednego z najbardziej znanych inwestorów giełdowych z majątkiem wycenianym na 1,55 mld zł. Joanna ma warty 46 mln zł 5,7-proc. udział w Mennicy Polskiej – jednej z flagowych spółek ojca. Jednak w przeciwieństwie do niego nie przechadza się korytarzami mennicy i nie sprawdza własnymi palcami wyżłobień na monetach. – To artystyczna dusza. Nie ciągnie jej jak na razie do biznesu – mówi Jakubas. Jego córka to utalentowana sopranistka, absolwentka prestiżowego Royal College of Music w Londynie. Uczyła się też w Nowym Jorku. W minionym roku do koncertowego duetu zaprosił ją słynny niewidomy tenor Andrea Bocelli, znalazła się też wśród wykonawców Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy Zdroju. - Podjąłem ryzyko, żeby zaśpiewała, bo na każdy festiwal zapraszam młodych wykonawców. Wyszła na estradę i po raz pierwszy w życiu śpiewała z orkiestrą symfoniczną, co jest bardzo stresujące. Zaśpiewała pięknym głosem, z wielką muzykalnością. Jest niezwykle skromną osobą, szalenie utalentowaną. Przepowiadam jej piękną przyszłość artystyczną – mówił o tym występie znany krytyk muzyczny Bogusław Kaczyński. Poza tym młoda Jakubasówna zadebiutowała również w kilku polskich serialach i komediach.

O młodych, pięknych i bogatych córkach najzamożniejszych ludzi w Polsce przeczytacie w najnowszym wydaniu tygodnika ,,Wprost” .

Najnowszy numer "Wprost" od poniedziałkowego poranka będzie   dostępny w formie e-wydania   .  
Najnowszy "Wprost" będzie także dostępny na Facebooku   .  
"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania   .  

Czytaj także

 14
  • endecja IP
    Twierdzenie, że wiele ludzi musi klepać biedę by takie żyły w luksusie jest kompletną bzdurą, Gdyby podzielić pieniądze które wydają tzw. bogaci na wszystkich to byłaby znikoma suma, która biednych by nie zmieniła nie tylko w bogatych ale nawet trochę mniej biednych. Problem w tym, że jest zbyt dużo analfabetów, którzy tak myślą.
    • lulka IP
      nigdy ale przenigdy NIE uwierze, iz te bogaczki po "dwoch tygodniach" zrozumieja ciezka prace!! gazeta napisze, ze pracowaly!!! to wszystko bzdura! wracaja do jedwabnych poscieli i baluja na calego!!!
      • perypet IP
        czytam komentarze i nie wierzę .Skąd tyle jadu i zazdrości wśród komentujących.Miałam przyjemnośc poznać dziewczynę b,bogatego tatusia.Jeżdziła do szkoły autobusami a po kraj pociągami,To się nazywa wychowanie i na jutro -klasa.
        • Andrzej Lisiak IP
          Tragiczne dziewczyny. Nigdy nie zaznają tego co się nazywa prawdziwą, bezinteresowną miłością. Bo zawsze już będą zmuszone podejrzewać, że starający się o nie amant bardziej patrzy na ich szmal niż na nie same. I to drugie - niestety - zwykle będzie prawdą. Po ożenku zaś, on będzie latał za innymi za ich pieniądze. I to też jest przypuszczenie niemalże równe pewności.
          • dyzma to wie IP
            ile ludzi musi klepać biedę aby tacy żyli w luksusie. Bogactwo nie rośnie jak grzyby w lesie. Jest z pracy rąk a oni pracują w białych rękawiczkach.