Do szpitala trafiły też trzy osoby dorosłe przebywające na basenie w czasie, gdy doszło do wypadku.
Według dr Elżbiety Halickiej z izby przyjęć Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, przewiezione tam z basenu 11-latki są w stanie ogólnym dobrym, skarżyły się na duszności, kaszel i drapanie w gardle. Poinformowała, że podano im tlen i umieszczono na różnych oddziałach.
"Żadnemu dziecku nie zagraża niebezpieczeństwo, pozostaną na obserwacji co najmniej przez dobę" - dodała dr Halicka. Lekarze oceniają po objawach u dzieci, że stężenie chloru nie było duże.
Potwierdzają to też strażacy. Gdy przyjechali na miejsce zdarzenia, stężenie chloru w powietrzu było już tak małe, że nie wykazały go ich przyrządy pomiarowe.
Rzecznik prasowy komendy wojewódzkiej PSP w Białymstoku Dariusz Sadowski powiedział, że doszło do awarii urządzenia podającego do basenu środek odkażający. "Dlaczego, tego jeszcze nie wiemy" - dodał rzecznik.
Sprawę bada policja. Jak powiedział rzecznik prasowy komendy wojewódzkiej Jacek Dobrzyński, ustala się przede wszystkim, czy zawiniło urządzenie, czy był to błąd człowieka.
les, pap