Społeczni konserwatorzy zabytków

Społeczni konserwatorzy zabytków

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polacy oszaleli na punkcie zapomnianych lokalnych zabytków, które od lat niszczały w ich sąsiedztwie. Walka o ich uratowanie to trend, który ogarnia kraj.

Przed dawnym przedszkolem przy ulicy Podchorążych na warszawskich Sielcach rozpoczyna się happening. Okoliczni mieszkańcy przechodzą wzdłuż ogrodzenia przedszkolnego ogrodu, podrygując wesoło w rytm brazylijskich bębenków, niczym w czasie karnawału w Rio. Dziewczyny w pierwszym rzędzie parady uśmiechają się i unoszą transparenty: „Lepszy dworek niż potworek!”, „Staniemy na głowie przeciwko budowie”. Widać pełen przekrój pokoleniowy: dwie starsze panie, podpierając się nawzajem, drepczą za młodym małżeństwem z dziećmi. Babcia i wnuczka trzymają razem duży karton z wymalowanym żółtymi literami napisem: „Fauna i flora zamiast inwestora”.

Na przekór urzędom

– Walczymy o przestrzeń, która ma być publiczna i społeczna – mówi Karolina, mieszkanka Sielc, ze Stowarzyszenia Badawczo-Animacyjnego „Flâneur”. Wraz z innymi miejskimi działaczami włączyła się w zablokowanie budowy apartamentowca, który ma powstać w miejsce ogrodu, tuż przed oknami pobliskich lokatorów. Urząd dzielnicy wydał na to zgodę, chociaż budynek dawnego przedszkola jest wpisany do ewidencji zabytków. Zamiast nowej kamienicy mieszkańcy chcą lokalnego domu kultury, miejsca na dyskusje, spotkania, wystawy i koncerty. W czasie kwietniowego happeningu pod hasłem „Więcej kultury dla przestrzeni, więcej przestrzeni dla kultury” zbierali podpisy pod petycją do władz miasta i wymieniali się pomysłami na to, co można jeszcze stworzyć na Sielcach. Ogród w stylu angielskim, plac zabaw, a może klub seniora?

Więcej możesz przeczytać w 34/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także