Barbie z Dniepropietrowska

Barbie z Dniepropietrowska

Dodano:   /  Zmieniono: 

Jako dziecko marzyłem o lalce Barbie. Fascynowały mnie jej włosy, które można było czesać, ale nigdy nie dawało się ich rozczesać. To jedno z tych wstydliwych, niespełnionych marzeń, które bez trudu można by zaspokoić dziś. Ale wstyd. Iść do Smyka, oglądać, udawać, że kupuje się prezent dla siostrzenicy? A potem ze wstydem rozpakowywać różowe pudełko? A jednak idę do Smyka, znajduję już nie „kącik”, ale całą halę z różowymi ślicznotkami, staję zafascynowany... Od czasów mojego dzieciństwa najsłynniejsza (i najokrutniejsza dla kobiet) lalka świata weszła w rozliczne mariaże z kulturą masową i obecnie mamy Barbie o twarzy aktorki z sagi „Zmierzch”, Barbie – syrenę... Setki rodzajów, setki marzeń, setki wzorców, ten sam rozmiar w talii. Nie wiem, czy wymyślono już wersję lalki w ciąży, ale wydaje mi się, że akurat ta by się nie sprzedała. Ponieważ kluczem do sukcesu są tu wymiary... Jedna feministka w ramach happeningu wsadziła sobie lalkę do pochwy i nagrała długi i dramatyczny film o tym, jak rodzi Barbie. Ale sytuacja odwrotna (lalka w ciąży) jest niemożliwa!

I teraz zostajemy coraz częściej zderzeni ze zjawiskiem „żywych Barbie” i „żywych Kenów”. (Będę używał skrótu ŻB). O dziwo, wszystkie te osoby mieszkają w dwóch krajach: w Brazylii lub na Ukrainie. Szczególnie ta ostatnia zaludnia się coraz bardziej ŻB. Waleria Lukjanowa, „Ksenia z Dniepropietrowska” czy Lolita Richi – 16-letnia, najmłodsza ŻB na świecie, choć myślę, że pomysł już świta w głowie jakiejś sfrustrowanej ukraińskiej 14-latki z Doniecka... Trzeba przyznać, że Ukrainki osiągnęły w imitowaniu Barbie perfekcję i pewnie niedługo prześcigną ideał. (Brazylia to ojczyzna raczej Kenów). Kobiety te wyglądają przedziwnie i strasznie, ponieważ patrząc na nie, wciąż pamiętamy, że – w przeciwieństwie do produktu firmy Mattel – oddają mocz i kał, mają miesiączkę, pocą się, a pod plastikiem ukrywają jelita i wszystkie inne bebechy. My o tym wiemy i dlatego cały ten plastik na nic, śmiertelnego ciała nie oszukasz, od wydalania nie uciekniesz. Możliwe, że psychologicznie myślenie idzie tu takim mniej więcej torem: „Skoro nie będę wyglądała jak człowiek, to nie umrę”. A jednak. Za kilkanaście lat będziemy musieli oglądać jeszcze ciekawsze zjawisko – starzejące się i tyjące żywe lalki Barbie! To dopiero będzie fenomen! Czy popełnią samobójstwo, zażywając różowe pigułki? Czy uda im się zrezygnować z tak pieczołowicie (i kosztownie!) wypracowanej tożsamości, walnąć ją w kąt jak gorset i żyć życiem zwykłej Ukrainki, co to i pierogi je, i wódkę pije, i na bazarku handluje? Myślę, że nie. Myślę, że żywe lalki po czterdziestce będą na siebie patrzyły z nienawiścią, jak na towar wadliwy, którego czas gwarancji niestety już minął. Same wyrzucą się do śmieci.

Dlaczego akurat Ukraina stała się matecznikiem ŻB? Czy to nie surrealistyczna sytuacja, tu jakaś wojna, jakiś Putin, tynk leci na głowę, jakieś straszne, przemysłowe miasta, pełne bloków i bazarów, a tu nagle w tym wszystkim – żywa Barbie idzie ulicą! Dlaczego Ukraina, a nie na przykład Szwecja? Ależ powodów jest aż nadto! Po pierwsze – bycie ŻB nie leży w mentalności krajów protestanckich. To są fanaberie typowo katolickie lub prawosławne. Po drugie – w kraju, w którym do niedawna panował model kobiety horyzontalnej, grubej, przyziemnej, „babuszki”, która po minięciu czterdziestki od razu osuwała się w starowinkę, tu młode pokolenie ma prawo nieco przesadzić z depilacją... Żeby się odciąć od tych pierogów, bazarów, kibli z dziurą w ziemi, całego tego syfu. Jest to leczenie kompleksu szerokości, kompleksu horyzontalno-wiejskiego, wysmukłość przesadzona lekarstwem na ruskie rozmamłanie! Po trzecie – ikonografia ukraińska, ta wschodnio-cerkiewna, jest z natury swej kiczowata i do kiczu Ukraina ma specjalne predyspozycje (każdy narożny bar wygląda jak kasyno, neony, światełka...). A Barbie to jest kicz, który zaakceptował sam siebie i jest dumny. I teraz wczujmy się przez chwilę w rolę ukraińskiej nastolatki. Ona siedzi w swoim pokoju w Dniepropietrowsku. Ona patrzy z okna na architekturę budy i przybudówki. Ona kupuje pierwszy różowy telefon, lekarstwo na szarość... Wszystko jasne. �

Więcej możesz przeczytać w 35/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także