Zrobiona na szpiku

Zrobiona na szpiku

Dodano:   /  Zmieniono: 
Oczekiwanie na przeszczep szpiku kostnego to dla biorcy emocjonalny rollercoaster. Czasem niemalże na kilka godzin przed planowanym zabiegiem można się dowiedzieć, że nic z tego nie będzie.

Żona z trzyletnim stażem małżeńskiego pożycia. Mój mąż to znany w półświatku przestępczym oprych – chłoniak Hodgkina, złajdaczony nowotwór złośliwy układu chłonnego, który zaciągnął mnie do ołtarza i od tamtej pory nie traci mnie z oczu. Tworzymy ciekawy duet: agresywny i nieprzewidywalny szubrawiec oraz temperamentna dziewucha, która nie daje się Hodgkinowi zwabić do szpitalnego łóżka i ma nadzieję, że to nie będzie miłość do grobowej deski” – pisze na blogu Marzena Erm.

Że będzie musiała stoczyć walkę z ziarnicą złośliwą, czyli chłoniakiem Hodgkina, śliczna 26-latka z Jastrzębia-Zdroju dowiedziała się trzy lata temu. Od tamtego czasu jest intensywnie leczona. Choć jej choroba jest w remisji, gdy w lipcu okazało się, że w Niemczech znaleziono jej genetyczną bliźniaczkę i będzie możliwy przeszczep szpiku kostnego, postanowiła poddać się temu zabiegowi. Mimo że związane z nim ryzyko w jej przypadku jest duże. Prawdopodobieństwo, że nie przeżyje przeszczepu, wynosi nawet 30 proc. – Z drugiej strony, zdaniem lekarzy, mam tak agresywną formę chłoniaka, że bez przeszczepu nie mam szans – mówi Marzena.

Więcej możesz przeczytać w 47/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także