Pan Bóg nie jest partaczem

Pan Bóg nie jest partaczem

Jeśli Bóg zawarł umowę z gejami i lesbijkami, że będą kochać osoby tej samej płci, to musimy to uszanować. Nie powinniśmy się wtrącać w ich życie prywatne – mówi Zbigniew Wodecki, muzyk i nowa twarz Kampanii przeciw Homofobii.

Przed świętami Sejm włożył projekt ustawy o związkach partnerskich do szuflady.

Wiem jedno: ten Sejm trzeba byłoby rozwiązać. Ci, którzy teraz w nim zasiadają, nie rozumieją prostej sprawy – że skoro pary jednopłciowe funkcjonują, trzeba je zaakceptować i uznać prawnie.

Zazdrości pan Michalczewskiemu?

Tego, że był świetnym bokserem?

Że jako sojusznik LGBT trafił na okładkę gejowskiego magazynu „Pride”.

A trafił? W takim razie jestem zazdrosny. Zrobiliśmy to samo, publicznie opowiedzieliśmy się za prawami osób homo­seksualnych. Dlaczego jego wzięli na okładkę, a mnie nie? Przecież też boksowałem, jak byłem mały!

Wyczuwam ironię.

Mówię prawie poważnie.

Być może z tą okładką wszystko jeszcze przed panem.

No, mam nadzieję.

A tak na poważnie – zgodziłby się pan?

Pewnie, dlaczego nie? Wprawdzie jestem hetero, mam rodzinę, ale nie miałbym nic przeciwko okładce takiego pisma.

Wie pan, że rodzina nie zawsze jest dowodem na bycie hetero…

Podobno. Nie zastanawiam się nad tym, czy to szczęście, czy nieszczęście, że ktoś nie potrafi się ujawnić, wyautować. Ale czy takie życie w ukryciu, pod przykrywką jest dla niego wygodne, czy niewygodne.

Psychicznie pewnie niewygodne.

Jestem katolikiem i uważam, że skoro sam Pan Bóg stworzył gejów i lesbijki, to mają z tym żyć, akceptując to, jakimi są.

Bóg i LGBT to w Polsce raczej kontrowersyjne połączenie.

Dlaczego? Jeśli Stwórca zawarł taką umowę z gejami czy lesbijkami, że będą kochać osoby tej samej płci, to musimy to uszanować. Nie powinniśmy się wtrącać w ich życie prywatne. Chyba że jesteśmy zboczeńcami. Bo tylko zboczeńców może fascynować cudze życie intymne. Ja zboczony na szczęście nie jestem. Ponadto celowo wspominam szefa, czyli Pana Boga. Jeśli osoby wierzące uważają gejów i lesbijki za kogoś gorszego, to w pewnym sensie go obrażają. Najwyraźniej podejrzewają Stwórcę o partactwo. No bo jak to, stwarzał świat doskonały, a tu niektórzy ludzie nagle wyszli mu jacyś skrzywieni?

Rozumiem, że nie przeszkadza panu dwóch gejów ściskających się na ulicy.

Proszę mnie nie rozśmieszać. Choć osobiście jestem przeciwko przesadzie w publicznym manifestowaniu uczuć. I nie ma dla mnie znaczenia, czy to robią geje, czy heterycy. Nie wypada obśliniać się w miejscu publicznym. Ale dziś manifestowanie uczuć jest w modzie, cóż, kijem Wisły nie zawrócę. A co do zaściankowego postrzegania homo seksualistów, to w Polsce jest wiele śmiesznych rzeczy. Większość ludzi, którzy uważają stosunki jednopłciowe za grzech, zupełnie nie ma pomysłu, jak się odnieść do osób, które ukształtowały ludzkość, naszą kulturę. Co zrobić z geniuszami, poczynając od Leonarda da Vinci, który wymyślił w zasadzie wszystko, czy Michała Anioła? Co zrobić z pięknymi utworami, które pisał Czajkowski?

Przez akcję poparcia osób LGBT stał się pan antybohaterem prawicowych portali.

Nawet nie wiedziałem, że tak jest. Wie pani, mój iPad to dwie kartki papieru z zaznaczonymi datami koncertów, które mam zagrać przez najbliższe dwa tygodnie. Nie korzystam z internetu.

To ja panu zacytuję jeden z prawicowych głosów: „Wodecki zaangażował się w kampanię środowiska LGBT. Powód? Według niego osoby homo seksualne są w Polsce dyskryminowane. Gdzie? Kiedy? Tego nikt niestety nie wie!”.

Jestem zdziwiony, jeśli pani mi mówi, że ktoś o mnie pisze, że się mieszam do spraw homoseksualistów. To ci, którzy to piszą, się mieszają. A co do dyskryminacji, w sumie rzeczywiście trudno mi ją dostrzec. Miałem to szczęście, że wychowywałem się wśród artystów, dużo jeździłem po świecie. Jako nastolatek bywałem w Belgii, Szwajcarii. I mimo że w domu byłem wychowywany trochę bardziej homofobicznie, tradycyjnie, bo miałem dziadka organistę, którego się całowało w rękę, te wyjazdy i znajomości kształtowały moją tolerancję. Jako dziecko ocierałem się o świat opery i operetki, baletmistrzów, scenografów. Patrzyłem na tych artystów i ich podziwiałem. A potem dowiadywałem się, że mają inne preferencje. I co, miałem przestać ich szanować? Już wtedy uzmysłowiłem sobie, że w podejściu do gejów i lesbijek jesteśmy zboczonymi kretynami, którzy zaglądają innym pod kołdry i oburzają się na ich orientację.

Od tamtych czasów minęły lata...

Ale wciąż jest wiele do zrobienia.

Wygląda jednak na to, że geje nie mają w Polsce łatwo. Z badań Kampanii przeciw Homofobii wynika, że 44 proc. osób LGBT doświadczyło przemocy z powodu swojej orientacji seksualnej.

Dlatego wciąż trzeba mówić ludziom, by szanowali drugiego człowieka. Zresztą od tego trzeba zaczynać wychowanie i przygotowanie do życia w społeczeństwie. Mówić, by ludzie raczej interesowali się tym, żeby mieć czyste nogi, myć uszy, zęby. W ogóle się myć. Uczyć się, czytać. A nie interesować rzeczami, które na nas w żaden sposób nie wpływają. Nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Z drugiej strony, skoro Robert Biedroń został prezydentem Słupska, to może jednak nie jest aż tak źle. Jestem przekonany, że świetnie się spełni w tej roli. Zresztą uważam, że geje są tak fajni, weseli i zawsze wprowadzają kolory w towarzystwie. Choć często są introwertykami, to są też ponadprzeciętnie wrażliwi. W działaniach na rzecz społeczności lokalnych to przydatna cecha.

Ciekawi mnie jeszcze jedno. Czy to Kampania zwróciła się do pana z prośbą o poparcie, czy pan sam wpadł na pomysł, by się do nich przyłączyć?

Oni się zgłosili, a ja podjąłem decyzję pod wpływem ludzi walczących.

To znaczy?

Choćby tych, którzy chodzą i palą tęczę. I są przy tym śmieszni, choć sami tego nie widzą. Ale może im potrzeba tej agresji, muszą szukać sobie wroga, by się lepiej poczuć? Na chamstwo nie ma lekarstwa. Chyba że ktoś podchodziłby do sprawy jak mój ojciec, który mówił, że jak chama z rana w pysk nie strzelisz, cały dzień głupi chodzi. Więc trzeba byłoby dawać wpi…l, by ci najgłupsi nie darli mordy.

To język ulicy.

Tak. Tej, na której się wychowałem. W krakowskich Rakowicach, w pięknym miejscu.

„Panu Lotto”, czyli Ryszardowi Rembiszewskiemu, opowiedzenie się za związkami partnerskimi się nie opłaciło. Ksiądz z Tykocina zerwał z nim kontrakt na prowadzenie koncertu, bo konferansjer poparł gejów.

Pani chce, żebym to komentował? Powiem krótko: ten ksiądz nie powinien być księdzem. A ludzie, którzy odwołali koncert, to prowincjusze. Mogę jeszcze dodać, że prawda nas wyzwoli.

Ale czasem trochę kosztuje.

Zdaję sobie sprawę z tego, że działam wbrew swoim interesom. Czasem wbrew własnej publiczności. Na pewno ryzykuję, że parę osób nie przyjdzie na mój koncert, bo uważa, że środowisko LGBT należy zniszczyć, ukrzyżować. Ale ja w takich sprawach nie kalkuluję.

A może wręcz przeciwnie? Może pański udział w akcji Kampanii przeciw Homofobii jest próbą przypomnienia o sobie?

Co? To jakaś prowokacja!

Pytam, dlaczego nagle, teraz, gdy jest już pan statecznym 65-latkiem, przypomniało się panu o gejach.

Niczego nie manifestuję. Ktoś mnie spytał, to mówię. Pani naprawdę myśli, że chciałem zbić na tym kapitał?

Wierzę, że nie.

No właśnie. Poza tym chyba nie muszę o sobie przypominać. Myślę, że ludzie nie zapomnieli jeszcze o wujku Zbyszku, który gdy sikali w pieluchę, śpiewał im „Pszczółkę Maję” przed snem. Zresztą nie martwię się o popularność czy jej brak, codziennie gram koncerty. Jedyne, o co się martwię, to żeby mi włosy nie wypadły! ■

RAMIĘ W RAMIĘ

Dariusz Michalczewski, Maja Ostaszewska, Maria Seweryn, Dorota Warakomska i Agnieszka Szulim – to niektóre znane osoby, które biorą udział w akcji Kampanii przeciw Homofobii „Ramię w ramię po równość”. Od września przyjaciele osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych) głośno mówią o swoim sprzeciwie wobec braku tolerancji i dyskryminacji ze względu na orientację psychoseksualną. W ostatnich dniach dołączył do nich piosenkarz Zbigniew Wodecki.

Okładka tygodnika WPROST: 1/2015
Więcej możesz przeczytać w 1/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 2
  • Jann Gud IP
    Oj nie udał się Bogu świat,a zwłaszcza jego urzędnicy.Cz jakikolwiek szef tolerował by takich podwładnych,jak biskupi i księżą?Przecież nic nie dzieje się bez Jego woli.To Boski plan,
    • J. Cichot IP
      A jeśli Bóg zawarł umowę ze starszymi panami, że będą kochać osoby w wieku poniżej 10 lat, to też musimy to uszanować?