Poradzić sobie z ciałem

Poradzić sobie z ciałem

Dodano:   /  Zmieniono: 
„Body...” wpisuje się w dzisiejszą dyskusję o fizycznej atrakcyjności. W coraz większą potrzebę oglądania na ekranie nie lalek Barbie, ale piękna autentycznego ciała. Myślę, że powoli znika ten kult młodości – mówi Maja Ostaszewska, odtwórczyni głównej roli w filmie „Body/Ciało” w reżyserii Małgorzaty Szumowskiej.

Na festiwalu w Berlinie „Body/Ciało” zostało odebrane jako czarna komedia. Bawiła panią postać Anny - samotnej kobiety z traumą, ale też niefortunną fryzurą i w wielkich okularach?

Jednocześnie wzruszała i bawiła. Odnalazłam się w tym gorzkim humorze. Chcieliśmy uniknąć sentymentalizmu. W życiu nawet trudne okresy, widziane z lotu ptaka, miewają śmieszne momenty. W naszej desperacji bywamy zabawni. Bohaterowie filmu: prokurator, jego cierpiąca na bulimię córka i moja Anna, próbują jakoś poradzić sobie ze sobą. Z ranami z przeszłości, pytaniami o duchowość lub jej brak, stosunkiem do swojego ciała. Stracili dawne wartości i zawiedli się na instytucjach, które, jak Kościół, niegdyś dawały gotowe odpowiedzi na dręczące ich pytania. Podobnych im ludzi jest dzisiaj wielu.

Pani bohaterka, terapeutka pracująca z nastolatkami, poza ezoteryką ucieka w psychologię. Musiała pani wejść w ten świat?

Więcej możesz przeczytać w 10/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także