Wojna Francji i USA o polskie helikoptery

Wojna Francji i USA o polskie helikoptery

Dodano:   /  Zmieniono: 27
Jedyne, co dziś kołuje nad naszymi głowami, to lobbyści i politycy rozgrywający największy w Polsce kontrakt na helikoptery dla armii. Dawno nie prowadziliśmy tak misternej gry z obcymi państwami.

O kontrakt na 70 śmigłowców wielozadaniowych starają się: francuskie konsorcjum z Airbusem na czele, PZL Świdnik, którego właścicielem jest włoska AgustaWestland, oraz amerykański Sikorsky Company z PZL w Mielcu. Stawka szacowana jest na 10 mld zł. Przetarg wszedł w decydującą fazę. W ostatni czwartek wiceminister gospodarki Arkadiusz Bąk poinformował posłów, że wszystkie oferty spełniają kryteria przetargowe, w tym programy offsetowe. Na koniec wiceminister wyraźnie podkreślił, że oferta z Mielca i Świdnika wzmacnia potencjał przemysłu zbrojeniowego w tym regionie i jest korzystna dla Łodzi. A oferta Airbusa koncentruje się tylko na Łodzi. Dla branży to klarowny sygnał, że teraz zdecydują względy polityczne, a nie wojskowe.

Rzecz w tym, że tych politycznych względów jest tyle i tak bardzo się ze sobą zazębiają, że nikt już nie liczy na proste rozwiązanie. Branża rozplotkowana jest jak rzadko kiedy, choć oczywiście żaden z naszych rozmówców nie zgadza się na podanie nazwiska. Przetarg powinien zostać rozstrzygnięty w ciągu kilku tygodni. Bardzo prawdopodobne jest, że ogłoszenie zwycięzcy zostanie opóźnione. Prezydent chce, żeby decyzję ogłosić dopiero po ewentualnej drugiej turze wyborów. To, że przegrani złożą odwołania, nikogo nie zdziwi, gorzej, że w konsorcjach znalazły się polskie firmy, polskie miejsca pracy. Gdyby przetarg okazał się niekorzystny dla ich firm, związkowcy ze Świdnika i z Mielca gotowi są ruszyć na Warszawę. To ostatnie, czego potrzebuje smętna kampania wyborcza prezydenta.

ZOBOWIĄZANIA WOBEC FRANCUZÓW

Decyzje o zakupach podejmowane są w bardzo wąskim gronie. Premier Ewa Kopacz zostawia ten temat Ministerstwu Obrony. Tomasz Siemoniak zawdzięcza fotel wicepremiera Bronisławowi Komorowskiemu i – jak twierdzą nasi rozmówcy – polega we wszystkim na wiceministrze Czesławie Mroczku, do którego zaufanie ma prezydent. W początkowym okresie sporo do powiedzenia mieli jeszcze dowódcy poszczególnych sił zbrojnych, składający listy zamówień. Ale dziś ostateczne decyzje są już wyłącznie wypadkową politycznych uwarunkowań. Według naszych informacji nad wszystkim czuwa prezydent i ma on nadrzędną pozycję przy podejmowaniu decyzji zbrojeniowych. Po mediach sporo krąży szef BBN gen. Stanisław Koziej, ale w codziennych rozgrywkach o helikopter więcej mają do powiedzenia szefowie odpowiedzialni za wywiad wojskowy.

Kto zwycięży? Które konsorcjum przedstawiło najlepszą ofertę? To wcale nie musi być oferta najlepsza. Prezydent ma zobowiązania wobec prezydenta Francji, którego osobiście miał poprosić o wsparcie kandydatur całej ekipy Tuska chcącej przenieść się do Brukseli. Czy za poparcie Francji dla byłego premiera mieliśmy obiecać dostawę śmigłowców dla wojska? Według naszych źródeł polskie zobowiązania względem Francji są daleko idące. Ale Paryż nie zasypia gruszek w popiele. Do swoich działań lobbingowych najął znaczące postaci z dawnego wywiadu wojskowego. Podczas ostatniej wizyty prezydent Francji dodatkowo zapewnił polską stronę, że jeżeli uda im się w Polsce podpisać jakiś znaczący kontrakt, to ostatecznie nie dowiozą mistrali do Rosji. Mistrale to nowoczesne okręty desantowe. Francja zawiesiła kontrakt z Rosjanami z powodu wojny na Ukrainie.

WSPÓŁPRACA WOJSKOWA Z AMERYKĄ

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że wygrana Francuzów jest przesądzona, tylko nikt nie wiedział, jak to sprzedać opinii publicznej. Amerykanie dawali do zrozumienia, że mogą poświęcić kontrakt na helikoptery w zamian za obietnice kontraktu na system obrony rakietowej. Centrala Sikorsky’ego miała się podporządkować globalnym interesom United Technologies UTC, do którego należy również bardzo dochodowa spółka Pratt & Whitney. 41 proc. sprzedaży Pratt & Whitney idzie do Airbusa. UTC bał się, że te relacje mogą ucierpieć, jeżeli Francja straci helikoptery. Nastrój się jednak zmienił, dziś Amerykanie walczą o kontrakt na helikoptery.

I na dowód tego chcą w najbliższym czasie wyłożyć nowe karty na stół. Źródła w Waszyngtonie donoszą nam, że sekretarz stanu John Kerry w najbliższym czasie ma wystosować list do polskiego rządu, na ręce premier Kopacz, określający ramy dalszej współpracy z Polską. To może być krytyczny list nie tylko dla naszych decyzji zbrojeniowych, lecz także polsko-amerykańskich relacji. Polska ma usłyszeć dokładnie to, na czym zależy nam najbardziej. Kerry ma zaproponować wielopoziomową współpracę, list będzie dotyczył offsetu, możliwego wsparcia amerykańskiego rządu, deklaracji o łączących nas wyjątkowych relacjach, ale najważniejsze zdanie będzie dotyczyło propozycji kompatybilności polskiego uzbrojenia z amerykańskim.

W prywatnych rozmowach amerykańscy dyplomaci i wojskowi deprecjonują znaczenie ofert innych państw, mówiąc, że w razie konfliktu naprawdę wartościowe są te, które mają pokrycie w czynach i we współpracy poszczególnych państw. Amerykańskie wojska znajdują się już na terytorium Polski i będą konieczne do obsługi zakupionego sprzętu. Francuzi w razie konfliktu zaczną się drapać po głowie i zastanawiać, czy to dla nich dobry interes. Stąd też dobrym pomysłem byłaby pełna kompatybilność dwóch zaprzyjaźnionych armii. To coś więcej niż kompatybilność z wojskami NATO. Ten sam sprzęt, to samo wyszkolenie, zaplecze, części zamienne. To już nie tylko kwestia wspólnych systemów rozpoznawalności swój-wróg. To coś więcej, przede wszystkim możliwość płynnego przestawiania się żołnierzy amerykańskich na polskie warunki. Amerykanie już w każdej chwili mogą lądować na polskich lotniskach przystosowanych do F-16. Zeszłotygodniowe manewry 14 amerykańskich F-16 przy granicy z Rosją były częścią pokazu, jak na naszym terytorium może szybko zaistnieć amerykańska armia. Teraz – tłumaczy nam Pentagon – dobrze byłoby, żeby Polska miała podobne zaplecze helikopterowe, czołgowe i rakietowe. W każdej chwili gotowe na przyjęcie amerykańskich żołnierzy. Gdyby tak się stało, to jeszcze przed jesiennymi wyborami do parlamentu można to byłoby sprzedać w Polsce jako spory sukces polityczny.

Cały tekst w najnowszym wydaniu "Wprost", które jest dostępne w formie e-wydania na www.ewydanie.wprost.pl i w kioskach oraz salonach prasowych na terenie całego kraju.

"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania.
Tygodnik "Wprost" można zakupić także za pośrednictwem E-kiosku
Oraz na  AppleStore GooglePlay


 27

Czytaj także