Dyktatura przedszkoli

Dyktatura przedszkoli

Dodano:   /  Zmieniono: 
Państwowe przedszkola wymagają od rodziców, by swoje plany urlopowe dostosowywali do godzin funkcjonowania placówki. Minister edukacji chce to zmienić.

Dla większości osób mających dzieci w państwowym przedszkolu wakacje to nie początek wypoczynku. To raczej test na zdolności organizacyjne, by zapewnić dzieciom opiekę w okresie, gdy przedszkole jest zamknięte.

Wakacje trwają dwa miesiące, rodzice dysponują standardowo 26 dniami urlopu. Ma on im wystarczyć na zapewnienie opieki maluchowi nie tylko w wakacje, ale też w czasie chociażby przerw świątecznych. Pozostawienie dziecka samego w domu odpada. Babcia? Często sama pracuje, mieszka daleko lub nie ma siły lub ochoty na zajmowanie się wnukiem przez kilka tygodni. A nawet jeśli się zgodzi, rodziców czeka niezła gimnastyka logistyczna. – Dziadkowie mieszkają sto kilometrów od Warszawy. Zaopiekują się dzieckiem, ale nie wyobrażam sobie, żeby to mogło trwać cały miesiąc ciurkiem. Planujemy zrobić tak: zawozimy dziecko w niedzielę, którą spędzamy razem. W poniedziałek wracamy do pracy. We środę po pracy jedno z nas jedzie do dziecka. We czwartek wraca do Warszawy. W piątek znów jedziemy do dziecka. Następny tydzień dziadkowie spędzają u nas – opowiada Monika Adamska, która razem z mężem wychowuje w stolicy trzyletniego Piotrusia.

Rozwiązaniem w tej sytuacji jest skorzystanie z letniego dyżuru w przedszkolu. Ale tu znów pojawiają się problemy, bo to czasami oznacza, że trzeba dziecko przenosić kilka razy w ciągu wakacji z miejsca na miejsce.

DYŻUROWA ZGROZA

Więcej możesz przeczytać w 28/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także