Zidiocenie

Zidiocenie

Dodano:   /  Zmieniono: 

Postępujące zidiocenie polskich mediów jest faktem” – ogłosił publicznie ekspert medialny, komentując zamierzenia nowego prezesa TVP. Dodał, że używany często termin „tabloidyzacja” to eufemizm. Zapewne wiedział, co mówi, bo wcześniej sam pełnił wysokie funkcje w wielkich medialnych firmach. Czy zidiocenie obejmuje tylko media?

Czy ich stan jest jedynie efektem upowszechnienia się zjawiska w całej populacji? Przed trzema laty znany dziennikarz radiowy i telewizyjny postawił irytującą niejednego tezę, że dziś największą słabością mediów jest odbiorca. „Gdy mówimy o tabloidyzacji mediów, to mówimy właśnie o tabloidyzacji odbiorców” – zapewnił, dowodząc wynikami oglądalności, że większość woli przaśną rozrywkę, a nie ćwiczenia rozwijające inteligencję.

W pozbawionej szczególnych ambicji nie tylko prorockich, ale i intelektualnych, produkcji filmowej zatytułowanej „Idiokracja” winę za powszechne zidiocenie zrzucono na ewolucję. Jednak nawet w tym dziełku, budując uzasadnienie postawionej tezy, mimo woli wskazano na zupełnie inne przyczyny. Na ludzkie motywacje i hierarchie wartości, które za nimi stoją. A tu już nie ma miejsca na żarty. Nawet bardzo wysokiego lotu.

Dyrektor jednej z polskich szkół, stawiających sobie za cel chrześcijańskie wychowanie i kształcenie dzieci, stwierdził jakiś czas temu w wywiadzie, że obecny system edukacyjny nastawiony jest na wypuszczanie bezrefleksyjnych producentów i konsumentów, którzy nie potrafią myśleć krytycznie. Jego zdaniem zamiarem współczesnego szkolnictwa jest produkcja ludzi mylących prawdziwość z racjonalnością, wyzutych z kultury, takich, którzy nie postrzegają siebie w perspektywie celu ostatecznego.

Chodzi o ludzi bez zasad, zarówno w obszarze poznania, jak i w sferze moralności. Ludzi, którzy nie potrafią w sposób wolny pokierować swoim życiem. Takich, którymi łatwo manipulować. Zarzut bardzo poważny, ale tego rodzaju głosy można usłyszeć nie tylko na temat systemu szkolnego w Polsce.

John Stuart Mill uważał, że lepiej być nieszczęśliwym Sokratesem niż zadowolonym głupcem. Dzisiaj licealiści piszą w rozprawkach coś dokładnie odwrotnego. Kto nie wierzy, niech sprawdzi w internecie w serwisach z gotowymi wypracowaniami do ściągnięcia.

Czy w kontekście powyższego jesteśmy skazani na postępujące zidiocenie? Mimo wszystko myślę, że nie. Zawsze znajdą się tacy, którzy odkryją sens i potrzebę zasad oraz wartości. W nich nadzieja. �

* Ksiądz, dziennikarz, twórca portalu Wiara.pl

Więcej możesz przeczytać w 33/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także