Idź i śpiewaj. Debiut w erze cyfrowej

Idź i śpiewaj. Debiut w erze cyfrowej

Do współpracy przy nagraniach tego, co popularność nieomal gwarantuje, tj. tematów popularnych audycji, zapraszani są zwykle uznani artyści, którzy dzięki temu wychodzą poza krąg dotychczasowych słuchaczy. Tomasz Stańko nigdy nie miał tylu słuchaczy, ilu zapewniło mu skomponowanie motywu muzycznego do talk-show Kuby Wojewódzkiego. A Piotr Rubik muzykę z czołówki telewizyjnych „Wiadomości” umieścił na swojej płycie. Nieoczekiwany debiut Ale właśnie pojawił się pierwszy wyjątek od tej reguły. Nową czołówkę programu „Must Be the Music” zaśpiewała właśnie młoda wokalistka Ola Gintrowska. Utwór „Missing” jest wykorzystywany w czołówce 10. edycji programu. To jednocześnie jej debiutancki singiel. „Missing” pojawia się też w spotach promocyjnych nadawanego przez Polsat show. W pierwszym odcinku półfinałowym Gintrowska zaśpiewała „Missing” na żywo. To jej oficjalny debiut telewizyjny. Kompozytorem utworu jest Robert Janson, twórca m.in. sukcesu Varius Manx. – Choć Ola Gintrowska jest dopiero na  początku swojej artystycznej drogi, dostrzegam u niej rzeczy szalenie ważne – wielką wrażliwość i ogromną pasję, które dają jej motywację do  pracy nad sobą, cechy nie zawsze powszechne u młodych artystów. Takim osobom warto pomagać – mówi Janson. Od poniedziałku debiutancki singiel Gintrowskiej będzie można usłyszeć we wszystkich serwisach muzycznych, będzie też można go pobrać jako dzwonek telefoniczny i kupić w iTunesie. Jednak to obecność w czołówce popularnego programu może zapewnić wokalistce popularność i reklamę, o  jakiej każdy wydawca płyt może jedynie marzyć. Wystarczy wspomnieć Moby’ego, Amandę Lear czy José Gonzálesa. Moby zanim stał się objawieniem, kilka swoich piosenek z hitowej płyty „Play” umieścił w  spotach. Lear swój comeback zawdzięcza batonikom 3 Bit, a Gonzáles, zanim ktokolwiek poznał jego nazwisko, zdobył popularność dzięki utworowi wykorzystanemu do promowania telewizorów. W Polsce błyskawiczny wzrost popularności Eweliny Lisowskiej był efektem udziału w jednej z  najgłośniejszych reklam sieci marketów ze sprzętem AGD. Genetyczny sukces Ola Gintrowska, która swoim singlem podbiła producentów z Polsatu, to  debiutantka, ale o solidnym przygotowaniu muzycznym i aktorskim. Wychowywała się w rodzinie o dużych tradycjach artystycznych, jest blisko spokrewniona z legendą polskiej piosenki Przemysławem Gintrowskim. Ukończyła wydział śpiewu operowego, studiowała sztukę dramatyczną na Uniwersytecie Kingston w Londynie, gdzie nauczyła się łączyć śpiew z aktorstwem. Jako aktorka debiutowała u Barbary Sass w  głośnym, inspirowanym sprawą betanek z Kazimierza Dolnego obrazie „W imieniu diabła”. Obecnie uczestniczy w zdjęciach do filmu „Gwiazdy”– opowieści o Janie Banasiu, zapomnianym dziś piłkarzu kadry Kazimierza Górskiego. Gra jedną z dwóch głównych ról kobiecych – Jolę, która rywalizuje o uczucie głównego bohatera filmu (w tej roli Mateusz Kościukiewicz). Kiedy reżyser filmu Jan Kidawa-Błoński usłyszał Aleksandrę Gintrowską na Gali Nagród Kisiela, dopisał w scenariuszu sceny śpiewane. Bo, jak mówi, jest ona „wyjątkowym połączeniem wdzięku, urody, talentu aktorskiego i  wokalnego”. Premiera „Gwiazd” odbędzie się na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w 2016 r. Ale zanim artystkę w filmie zobaczymy, najpierw ją z dużego ekranu usłyszymy. W połowie grudnia na ekrany wejdzie komedia romantyczna z Piotrem Adamczykiem i Olgą Bołądź zatytułowana „Słaba płeć”, w której wykorzystano jej piosenkę. A widzowie Polsatu będą ją mogli ponownie zobaczyć i usłyszeć podczas transmitowanego z Katowic koncertu sylwestrowego, gdzie zaśpiewa m.in. legendarny przebój zespołu Eurythmics „Sweet Dreams”. Młoda artystka potrafi mówić nie tylko cudzym głosem. Sama pisze teksty na swoją pierwszą płytę, przygotowywaną wspólnie z Robertem Jansonem. Bo owszem, w piosenkach „must be the music”, ale i słowa mają swoje znaczenie. Dlatego podczas jednego ze swoich pierwszych występów wykonała utwór mistrzów polskiej piosenki – duetu Przybora/Wasowski.
Okładka tygodnika WPROST: 46/2015
Więcej możesz przeczytać w 46/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także