Wojewódzki z rusztu

Wojewódzki z rusztu

Gdy znani ludzie się obrażają, staje się to tematem nagłówków. Ale gdy spotykają się specjalnie po to, żeby się obrażać, powstają programy telewizyjne zwane roastami. Do tej pory w USA, teraz po raz pierwszy w Polsce u Kuby Wojewódzkiego.

Już na początku roastu Wojewódzkiego prowadzący Michał Kempa uczciwie uprzedził, że to wszystko, co będzie się działo podczas tego wieczoru, z kulturą nie ma nic wspólnego. Że będzie chamsko i wulgarnie. Że Bogusław Kaczyński na wieść o tym, co tu planują, umarł. A potem było tylko ostrzej. I wszystko wskazuje na to, że najostrzejsze żarty usłyszeli tylko widzowie zaproszeni na nagranie, bo wiele dowcipów jest na tyle obraźliwych, że nie ma szans, aby zaprezentowano je w telewizji.

JAK BYŁO Z UJ…NYM STOŁEM


Wojewódzki usłyszał dziesiątki uwag na temat swojego prowadzenia i homoseksualnych skłonności. Ba, opowiadano z detalami, w jaki sposób i z którymi celebrytami (np. z Tomaszem Kammelem) oddaje się sodomii. Oberwało się też jego obecnej dziewczynie – już to, że jest partnerką Wojewódzkiego, wystarczyło, by wyśmiać ją z każdej możliwej perspektywy. Anna Dereszowska, będąca jednym z gości, nie tylko usłyszała wiele o swoich miernych aktorskich zdolnościach, ale również na temat swego prywatnego życia. W związku z jej domniemanym romansem z Kamilem Durczokiem Sebastian Rejent ze Stand-Up Polska opowiedział, że to ona w intymnej sytuacji zabrudziła stół... tak, tak, ten z „Faktów”, który później stał się hitem internetu dzięki filmikowi z bluzgami Durczoka. Inny gość, Abelard Giza, stwierdził, że nigdy o niej dotąd nie słyszał, ale patrząc po tytułach, w których wystąpiła („Klub szalonych dziewic”, „Odwróceni”, „Komisarz Blond i oko sprawiedliwości”), to pewnie jakaś aktorka porno. Najmocniej obrywał jednak nie Wojewódzki, ale Piotr Kędzierski, jego niedawny partner z Rock Radia, który usłyszał stek obelg na temat swojej tępoty, parcia na szkło i życia seksualnego (tu udało się równocześnie obrazić i jego, i całą żeńską część ekipy TVN24). Czy te właśnie żarty usłyszymy już za kilka dni z naszych telewizorów? Możliwe, choć te najostrzejsze zostaną nam pewnie oszczędzone. Wszak ten program wyemitowany nawet po 22 wciąż musi się mieścić w granicach polskiego prawa, a to jest w kwestiach mediów bardzo restrykcyjne. TVN na tym zresztą oparł promocję programu, bo wszystko wskazuje na to, że wypuszczane przez kilka dni mniej lub bardziej oficjalnie wiadomości o tym, że nie wiadomo, czy to w ogóle się ukaże, były sprytnie wymyśloną akcją marketingową. Przez kilka dni, po wpisie Wojewódzkiego na Facebooku („Wszystko wskazuje na to, że roast Kuby Wojewódzkiego nie pojawi się w TVN. Wszystkim, którzy byli, dziękuję i gratuluję. Reszcie współczuję”), cały internet huczał od plotek na temat tego, czy stacja program wyemituje i co w czasie imprezy powiedziano.

WERBALNA MASAKRA

Roast znaczy po angielsku „przypiekanie”. W amerykańskiej rozrywce to słowo oznacza widowisko, w czasie którego kontrowersyjna gwiazda show-biznesu i jej goście są obrażani (roastowani, czyli przypiekani) przez zaproszonych komików. Nie zaskakuje, że osobą, która ma ten gatunek wprowadzić na polski rynek medialny, jest Kuba Wojewódzki. Wszak jego kariera zaczęła się przed kilkunastu laty w programie „Idol” właśnie od – mniej lub bardziej finezyjnego – obrażania uczestników talent show. Uderzał w ich czułe punkty, bywał brutalny i często naprawdę zabawny. W efekcie zdobył sporą popularność i zaczął prowadzić swój własny talk-show. Prowadzi go zresztą do dziś. I właśnie na premierę nowego sezonu Wojewódzki zdecydował się na coś, czego jeszcze nikt w Polsce nie próbował.

Roast to przeciwieństwo benefisu. Założenia są podobne – jest gwiazda, którą chcemy uhonorować, i grupa gości (wśród nich inne sławy). Benefisów widzieliśmy już w telewizorze dziesiątki, w Polsce najsłynniejsze realizował w Krakowie Krzysztof Jasiński. Wszyscy wiedzą zatem, że taka impreza opiera się na występach przyjaciół bohatera, którzy oddają mu w ten sposób hołd. Podczas roastu jest tak samo, z tą różnicą, że występujący goście skupiają się na obrażaniu. Wśród uczestników jest zawsze grupa stand-uperów (to właśnie z tym gatunkiem roast ma najwięcej wspólnego). Każdy z nich, zapowiadany w sposób skrajnie złośliwy przez prowadzącego (roastmastera), przedstawia swój monolog. Na rozgrzewkę rzuca obelgami w innych gości, a potem skupia się na gwieździe wieczoru, masakrując ją werbalnie na wszelkie możliwe sposoby. Czy może być wulgarnie? Oczywiście. Chamsko, nieprzyzwoicie, z seksualnymi aluzjami? O to właśnie chodzi. Gwiazda wszystko musi przełknąć, a widownia na zmianę zwija się ze śmiechu albo zastyga w zażenowaniu, że ktoś odważył się powiedzieć coś takiego publicznie. Po występach wszystkich gości bohater wygłasza swój monolog i dziękuje zgromadzonym. Oczywiście starając się obrazić jeszcze dosadniej i błyskotliwiej wszystkich poprzednich mówców. I, paradoksalnie, siła roastów z błyskotliwości się bierze. Bo tak po prostu rzucać obelgami można zawsze i wszędzie – pod budką z piwem, na domowej imprezie, podczas demonstracji. Tu chodzi o to, by żarty, przy całej swej brutalności, były równocześnie inteligentne. To połączenie dla wielu niewyobrażalne, ale w końcu o to właśnie chodzi i w stand-upie, i tutaj. Choć wielu widzów z założenia odrzuca wszelką wulgarność jako formę rozrywki (i im należy oglądanie roastów odradzić), to jest jednak spora grupa tych, którzy cenią pomysłową obscenę.

Przypiekanie Trumpa

Skąd roasty wzięły się w telewizji? Podobnie jak wiele innych gatunków rozrywki zostały do niej dostosowane. Bo ich tradycja liczy sobie już sto lat, pierwsze organizowano w Ameryce na początku XX w. Najgłośniejsze odbywały się w New York Friars Club. To tamtejsze roasty trafiały na antenę telewizji w latach 60. (w programie „Kraft Music Hall”) i na przełomie wieków w Comedy Central. Zdając sobie sprawę z potencjału (ale również z niebezpieczeństw) tego gatunku, podejmowano również próby organizowania typowo telewizyjnych roastów. Na antenie Comedy Central pojawiają się one zresztą do dziś. W ostatnim, pokazanym wiosną zeszłego roku, przypiekano Justina Biebera, a wcześniej wśród gwiazd znaleźli się m.in. Charlie Sheen, Donald Trump, David Hasselhoff i Pamela Anderson. Prawda, że widząc te nazwiska, od razu cisną wam się na usta różne niepochlebne uwagi? I o to właśnie chodzi. Roast wymaga od bohaterów wielkiego dystansu do siebie i żelaznych nerwów. Choć i tak te telewizyjne są znacznie łagodniejsze. Wszak na zamkniętej imprezie można przyłożyć znacznie mocniej. Klubowych roastów jest znacznie więcej. I tylko takie też bywały dotąd w Polsce. Przypiekano już m.in. Huberta Urbańskiego, Szymona Majewskiego czy Michała Wiśniewskiego. Oczywiście we własnym gronie bawią się także komicy: Abelard Giza czy Tomasz Jachimek mieli już swoje wieczory i te imprezy naprawdę były rewelacyjne (ich fragmenty można znaleźć w sieci). Roast Kuby Wojewódzkiego wydawał się więc całkowicie logicznym kolejnym krokiem.

Tego nie zobaczymy w TVN

Nagranie programu to jedno, a emisja drugie. Z pewnością montaż nie był łatwym zadaniem. Trudno z dwóch godzin obelg złożyć kilkadziesiąt minut materiału, który można wyemitować w polskiej telewizji bez obaw o proces czy karę administracyjną. Było naprawdę ostro, i to do przesady. Niektórzy z uczestników nie zrozumieli różnicy pomiędzy imprezą towarzyską i telewizyjną. Zaproszeni goście – Anna Dereszowska, Dawid Podsiadło, Abelard Giza, Piotr Kędzierski – wiedzieli, w czym biorą udział. Zdawali sobie sprawę, podobnie jak Wojewódzki, że wylane zostanie na nich morze pomyj, każdy ich sukces będzie zdyskredytowany, a potknięcie wyolbrzymione do granic absurdu. Ale obelgi wymierzone w rodzinę? Czy wulgarne żarty z osób, których nie ma na sali i nie mogą się odciąć atakującym? Owszem to wszystko zdarza się na roastach, ale nie tych telewizyjnych. Grupa Stand-Up Polska, która stworzyła większość tekstów, na ten wieczór przygotowała dla siebie i niektórych gości (część sama stworzyła swoje monologi) żarty, które raczej wylecą podczas montażu. Co zostanie? Zobaczymy już w tym tygodniu na antenie TVN. Czeka nas pierwszy z obraźliwych wieczorów w historii. Niewykluczone, że również ostatni. ■

©℗ Wszelkie PRAWA ZASTRZeżone

Weź udział w ankiecie na wprost.pl: Czy przeszkadzają ci niekulturalne wypowiedzi i zachowania w programach TV?

Słynne telewizyjne roasty

Pamela Anderson 2005

Impreza prowadzona przez Jimmy’ego Kimmela koncentrowała się oczywiście na biuście bohaterki. Niektórzy uczestnicy sprawiali wrażenie ledwo przytomnych, a Pamela ponoć wcześniej poprosiła, by żarty omijały kwestię jej wirusowego zapalenia wątroby.

Charlie Sheen 2011

Aktor wyrzucony z serialu „Dwóch i pół” za skandaliczne zachowanie odpowiedział światu roastem, podczas którego m.in. Mike Tyson czy Amy Schumer żartowali z jego ekscesów z narkotykami i prostytutkami.

Justin Bieber 2015

Wśród roastujących m.in. Martha Stewart, Shaquille O’Neal i Will Ferrell. Najmłodszy w historii bohater roasta miał w momencie imprezy 21 lat. Ale swoim zachowaniem (pobyty w areszcie, awantury, nadużywanie alkoholu) solidnie na to zapracował.

Okładka tygodnika WPROST: 7/2016
Więcej możesz przeczytać w 7/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0