Publicysta, krytyk, eseista. Równie dobrze sprawdzał się jednak w roli prezentera telewizyjnego, partnera w dialogu (dowodem są programy i publikacje w parze z Tomaszem Raczkiem) czy pisarza - gawędziarza. Na swoim koncie miał kilka książek i regularne publikacje między innymi na łamach tygodnika "Wprost".
O filmie potrafił mówić i pisać z pasją oraz zacięciem, które irytowały stojących po drugiej stronie barykady polskich reżyserów. Mówili o nim: "szkodnik", "wyrobnik", "debil", a on z uśmiechem powtarzał te określenia, jak dobrą anegdotę. Sam lubił się nazywać "wampirem salonowcem". "Salonowiec, oznacza, że staram się być, gdzie tylko coś się dzieje" - mawiał. - "A wampir... dlatego, że szukam pokarmu. Jestem publicystą, więc pokarm ten jest kulturalny, ale bywa często krwawy".
Agnieszka Kozik