Hormon wzrostu jest najbardziej znanym lekarstwem na zbyt niski wzrost wynikający z różnych chorób i wad genetycznych. Jeśli zostanie podany zanim skostnieją chrząstki nasadowe, odpowiadające za wydłużanie się kości w młodym organizmie, dziecko ma szansę nadrobić zaległości. Jest to jednak kuracja bardzo droga - miesięczny koszt to ponad 2 tys. zł, a leczenie trzeba prowadzić przez kilka, kilkanaście lat. W Polsce terapię hormonem wzrostu finansuje budżet, ale tylko w przypadku osób chorych na karłowatość przysadkową i zespół Turnera. Tymczasem leczenia potrzebuje znacznie większa liczba pacjentów i dla nich szansą może być tańszy hormon produkowany przez argentyńskie krowy.
Warto jednak pamiętać, że tylko u jednej na 200 bardzo niskich osób hGH okazuje się skuteczny. Poszukiwania terapii dla pozostałych chorych trwają. Ostatnio obiecujące rezultaty daje stosowanie leków hamujących wydzielanie estrogenów (hormony te odpowiedzialne są za proces kostnienia chrząstek nasadowych).
Jan Stradowski