Nikotynę stosuje się do wykrywania, a nawet leczenia chorób, ale nie oznacza to, że palenie papierosów może być dla kogokolwiek zdrowe.
Naukowcy od dawna mówią o dobroczynnym wpływie nikotyny na komórki nerwowe. Substancja ta poprawia pamięć i chroni neurony przed obumieraniem. Okazało się, że pochodna nikotyny o nazwie kotynina ma te same właściwości, ale pozbawiona jest szkodliwych skutków ubocznych (takich jak uzależnianie czy obkurczanie tętnic). Uczeni myślą o bazującym na kotyninie lekarstwie na Alzheimera czy Parkinsona. Psychiatrzy z kolei są zainteresowani łagodzeniem halucynacji u schizofreników za pomocą pochodnych nikotyny. Z badań amerykańskich wynika, że 46 proc. papierosów wypalają osoby cierpiące na choroby psychiczne - głównie zaburzenia nastroju czy osobowości. Prawdopodobnie w ten sposób próbują nieświadomie leczyć się z dolegliwości na własną rękę.
Nie jest to jednak skuteczny sposób leczenia. Nikotyna działa na mózg niemal tak samo, jak heroina, a jej uzależniające właściwości wzmacniają inne składniki dymu tytoniowego (np. aldehyd octowy). Dowiedziono, że toksyny wdychane przez palaczy trwale uszkadzają DNA w ich komórkach i zmniejszają płodność. Niestety mimo wszystkich naukowych ostrzeżeń liczba palaczy nadal jest wysoka, zwłaszcza w gwałtownie rozwijających się krajach takich jak Chiny, którym za kilkanaście lat grozi prawdziwa epidemia zgonów z powodu palenia.
Jan Stradowski
Czytaj też Narkotyki dla wybranych