Jeśli komuś podoba się gra słów w tytule "Zakopana Betty", spodoba mu się także cały film. Ta przesycona typowo angielskim poczuciem humoru komedia o romantycznej, choć skrytej miłości to solidna dawka rozrywki.
Przede wszystkim dzięki pomysłowi - rywalizacja dwóch zakładów o zdominowanie rynku usług pogrzebowych w niewielkim miasteczku jest samograjem, bawiącym przez cały czas. Na to wszystko nakłada się wątek niespełnionej miłości z czasów szkolnych, która nieoczekiwanie może się zrealizować 30 lat później. Uczucie rozkwitające na zapleczu zakładu pogrzebowego jest w filmie pokazane z dużym wyczuciem i taktem. Reżyser zręcznie wymyka się z pułapki niesmacznych dowcipów. A scena tańca zakochanych to prawdziwa perełka.
Jednak zdecydowanie najjaśniejszą stroną "Zakopanej Betty" jest Christopher Walken. Gra on Amerykanina, szefa firmy pogrzebowej, który jest gotów na wszystko, byle zerwać ze sztywną celebrą tradycyjnego pogrzebu. Walken jest kojarzony głównie ze słynną sceną gry w rosyjską ruletkę w "Łowcy jeleni". W tym filmie daleko odchodzi od swego dotychczasowego emploi. Jego ekstrawaganckie marynarki, fryzury i pomysły pchają cały film do przodu oraz pokazują wielkość aktorskiego talentu. Choćby dla niego warto ten film obejrzeć.
Agaton Koziński
"Zakopana Betty" ("Plots with a View"), reż. Nick Hurran, Niemcy/USA/Wielka Brytania, 2002