W krainie niepamięci

W krainie niepamięci

Dodano:   /  Zmieniono: 
Na pamięć Putina nie ma już co liczyć. Gorzej, nie można już nawet liczyć na jego niepamięć.
Ci przeklęci łotewscy, litewscy, estońscy i polscy nacjonaliści próbują napisać historię od nowa. Jeszcze nakłaniają do tego Zachód! Przecież wówczas trafili do wolnego od faszyzmu świata. Nie ma za co przepraszać. Tak się mówi teraz w oficjalnej Moskwie. W przepastnych korytarzach budynku Ministerstwa Spraw Zagranicznych i gabinetach Kremla tworzy się nowa Rosja. Z piwnic wywleczono ducha Stalina, ideę potężnej Rosji, wygrywającej na wszystkich frontach, nikomu się nie kłaniającej i nikogo nie przepraszającej. Trwa jej reanimacja, ale w nowej skórze. Co z tego wyjdzie nie wie nikt. Nawet jej Twórca.

Zresztą w Europie z zaciekawieniem czeka się na nową Rosję. Choć nie ma komunizmu, a zamiast Sowietów są Rosjanie, jednak nostalgia za tymi pierwszymi pozostała. Niemcy są w stanie przebaczyć Rosjanom nawet miliony gwałtów na niemieckich kobietach i los jeńców wojennych z wielkodusznością, której nie widać, gdy chodzi o "wypędzanie z ojcowizny" przez Polaków.

Tak, dla Rosji jaki sporej części świata rozpad komunizmu był tragedią. Miliony Rosjan straciły Ojczyznę, a zyskały jakąś chaotyczną, mniejszą i mniej pewną Rosję. A Rosji demokracja nie jest potrzebna. Bardziej pożądaną jest potęga. W tym świetle przepraszanie za jakiś tajny pakt sprzed kilkudziesięciu lat wydaje się bezcelowe. Do tego w świetle przelanej krwi? Putin, władca nowej Rosji, nawet z pewnym podziwem zauważa w nim przebiegłość.

Lincoln stwierdził, że nikt nie ma takiej pamięci, by ciągle kłamać. Rosyjski potwór załamie się kiedyś pod ciężarem własnych kłamstw, tak jak kiedyś upadł radziecki. Może to i górnolotne, ale bez fundamentów, jakimi jest prawda, nic wielkiego nie da się wybudować.

Grzegorz Sadowski