W promocji i na kredyt

W promocji i na kredyt

Dodano:   /  Zmieniono: 
Grupa PZU jest warta dzisiaj przynajmniej 30 mld zł. Eureko miało przejąć kontrolę nad PZU za około 6,5 mld zł. Co więcej, aby zapłacić te śmieszne pieniądze Eureko musiało się zadłużyć.
Kupowanie firm ubezpieczeniowych na kredyt jest niezgodne z polskim prawem. Kto i dlaczego chciał sprzedać jedną z największych polskich firm za pół darmo i do tego na krechę, ma właśnie wyjaśnić Sejmowa Komisja Śledcza ds. Prywatyzacji PZU.

Zdzisław Montkiewicz, były prezes PZU znacznie przybliżył posłom wyjaśnienie zagadki. Jak łatwo było się zorientować, o pozostanie w PZU Eureko bardzo zabiegał obóz prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Nawet gdy Eureko chciało się wycofać - nie pozwolono mu. Po odwołaniu Montkiewicza prezydent przeforsował na stanowisko prezesa PZU Cezarego Stypułkowskiego. Szczyci się on rekordowymi zyskami w firmie, podczas gdy faktycznie są one znacznie niższe, niż mogłyby być przy normalnym zarządzaniu firmą. Stypułkowski zapłacił już dziesiątki milionów złotych za ekspertyzy, którymi PZU dawno dysponuje. Firma jest w defensywie i oddaje udziały w rynku konkurencji. Rosną tylko zyski z lokat.

To pokazuje dlaczego Montkiewicz musiał zostać odwołany. PZU to dojna krowa, na której mogą wyżywić się dziesiątki "krewnych i znajomych królika". Gdy firma jest państwowa wówczas konfitury są dostępne tylko przez kilka lat. Później przychodzi nowa ekipa i wymienia ludzi na swoich. Obóz prezydenta Kwaśniewskiego skupiony wokół partnera w inwestycji Eureko, banku postkomunistycznej nomenklatury - BIG Banku Gdańskiego (obecnie Banku Millennium) był prosty. Trzeba wybrać słabego inwestora, który będzie musiał zgodzić się na zatrudnianie wskazanych osób i dawanie kontraktów zaprzyjaźnionym firmom. Dlatego właśnie wybrano małe Eureko do kupna dużego PZU.

Montkiewicz chciał pozbyć się pasożyta, jakim niewątpliwie było Eureko w PZU. Skutek był taki, że zaatakowała go większość mediów. Pytanie dlaczego tak się stało i komu zależało, aby transakcja doszła do skutku jest retoryczne. Przypomnę tylko, że jeszcze kilka miesięcy temu te same media (głównie "Gazeta Wyborcza" i "Rzeczpospolita") głosiły, że należy podpisać ugodę, bo inaczej na początku roku przegramy proces przed sądem arbitrażowym, jaki wytoczyło Polsce Eureko. Okazało się to zwykłą bajką. Komisja powinna przypomnieć w swoim raporcie kto ją opowiadał.

Jan Piński