Z astmą po złoto, czyli zdrowy nie ma szans.

Z astmą po złoto, czyli zdrowy nie ma szans.

Dodano: 
„To astma” – zgodnie uznali Jasiu i Wiesiu, słysząc jak ciężko dyszy po wejściu do ich mieszkanka piłkarz Mieciu. 10 schodków zwyczajowo powodowało spazmatycznie, przyspieszony oddech piłkarza Miecia, nie mówiąc już o bieganiu po boisku. „No, ale teraz to im wszystkim dopiero pokarzesz” – zacierał ręce Mieciu.
„Ale jak to? – nie zrozumiał Jasiu – Chory jesteś i się cieszysz?

„A co ty Jasiu telewizji nie oglądasz? – Mieciu aż zgromił przyjaciela.

Rzeczywiście od kilku dni wszyscy w telewizji tłumaczyli, że chorzy wygrywają. Zwłaszcza na mistrzostwach świata w bieganiu na nartach. A najbardziej chora to jest Marit Bjoergen, która zdobyła już trzy złote medale. Pewnie wszyscy dali by jej spokój, gdyby nie to, że Bjoergen ogrywa naszą zdrowiuteńką Justynę Kowalczyk.

Zresztą w mistrzostwach dla zdrowych Kowalczyk wygrałaby - jak to się wyraził piłkarz i światowiec Mieciu – „z palcem w uchu”, bo jak się okazuje, w najlepszej czwórce biegu na 10 kilometrów, po którym i chorzy i zdrowi leżeli długo na śniegu ciężko dysząc, byli poza Justyną sami astmatycy.

Epidemia astmy pojawiła się w kręgach sportowych już dawno temu. Na przykład na Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles w 1984 roku w ekipie niemal 600 zawodników gospodarzy co 67 było chorych na astmę. I ze 174 medali, astmatycy zdobyli 41 (jeden medal na 1,6 astmatyka).

Na astmę chorzy byli tacy sportowcy jak choćby legendarny Mark Spitz, dziewięciokrotny medalista olimpijski, Amy van Dyken (4 złota na Igrzyskach w Atlancie), biegacz maratończyk Haile Gebresalassie. U nas chorowali/chorują m.in. Robert Korzeniowski, Leszek Blanik, Tomasz Sikora czy Otylia Jędrzejczak.

Na Igrzyskach w Pekinie 27 polskich zawodników cierpiało na astmę. Choć akurat naszym to nie tak bardzo pomogło. Chorzy są głównie biegacze, kolarze i pływacy.

„W ogóle nie byłoby afery, gdyby nie 0,5 procenta – redaktor Rysiu też zagościł na kanapie – Nasza zdrowa Justyna Kowalczyk też się badała i tyle zabrakło, by został astmatyczką. Nasza Justysia twierdzi, że gdyby poćwiczyła to też by została astmatyczką. ”

„To dlaczego nie poćwiczyła?” – zdziwił się Jasiu.

„Bo jest uczciwa!” – oburzył się pytaniem Wiesiu.

„Ale jednak próbowała…” – rzekł Jasiu.


Piłkarz i światowiec Mieciu nic nie mówił. Jego myśli poleciały ku świetlanej przyszłości. Astma otwierała zupełnie nowe horyzonty. A choroba przecież była pewna. Od wielu lat trochę kasłał i sapał, choć mówiło się, ze to od fajek. Gdy musiał się na przykład przebiec po boisku, bo przyszedł nowy kat trener, to wydawało mu się, że mu płuca pękną. Teraz to wszystko zniknie. Będzie wdychał leki i hasał po trawnikach jak sarenka…

Piłkarz i światowiec Mieciu oczami wyobraźni już widział się w koszulkach Barcelon czy Manchesterów, gdy odbiera puchary i medale. Aż sapnął z zadowolenia.

„To na pewno astma” – stwierdzili Wiesiu i Jasiu.

ps1. Autor jest zdania, że naszej Justynie, jeśli już nie złoty medal, to na pewno należy się Nobel z medycyny - za walkę z astmą.

ps2. autor z góry, czyli dołu przeprasza wszystkich, którzy naprawdę cierpią na tę chorobę i nie sugeruje, że któraś z wymienionych osób nie jest naprawdę chora na astmę

Czytaj także

Czytaj także