Gorączkowo

Gorączkowo

Dodano:   /  Zmieniono: 
- Czy tata mnie pozna?! - martwił się Maciuś (5).
Miał o wiele krótsze włosy (fryzjer po roku!)
Długie 12 dni czekania, tęsknoty i odliczania dobiegały końca. Teraz czekał na dwie ważne chwile: tatę i swoje szóste urodziny (już 18 marca!).
Dla dzieci 12 dni to wieczność. Jak dla dorosłych miesiąc albo dwa albo i rok.
- Mam o wiele krótsze włosy! - martwił się Maciuś.
- Wyglądasz super!!! Długość włosów jest bez znaczenia - tłumaczyłam.
- Wiesz, że niedługo kończę 6 lat?! - przypomniał.
Jasne, że wiem. To dla mnie ważna data. Kolejny przełom! Moje najmłodsze dziecko kończy 6 lat!!!! To znak, że za chwilę cała czwórka będzie w szkole, a ja odzyskam kawałek tylko MOJEGO życia. Nadrobię kino, książki, podróże, spotkania z przyjaciółkami - wszystko, co przez ostatnie lata było na drugim miejscu!
Muszę się pospieszyć! Za chwilę zacznie się era nastolatków. Straszą, że różnie może być! Nie martwię się na zapas. Patrzę na moich kochanych starszaków i póki co nie widzę, żadnej zajawki buntu, który mógłby wywrócić nasze życie do góry nogami!
- Najgorsze przed tobą! - słyszę od bardziej doświadczonych mam.
Nie wierzę im. Nie dlatego, że jestem taka zadufana. Przecież czytam, oglądam i wiem, że młodzieńcza "odra" bywa trudna. Ale mam dobry kontakt z dziećmi. Dużo widzę, jestem na wyciągnięcie ręki. Nie chcę zakładać, że będzie źle. Będzie dobrze.
Może czasem trudniej! Jak w życiu. Różne rzeczy przeżyłam. Przeżyję i "odrę"!
- Chciałbym zaprosić na urodziny wszystkie dzieci z przedszkola! - wybił mnie z zamyślenia Maciuś.
Nie byłam zachwycona pomysłem, choć mam sporą wprawę w dziecięcych urodzinach. Przez ostatnie 13 lat trochę ich zorganizowałam!
- Może zaprosimy tylko kilku najbliższych kolegów? - negocjowałam.
- Sam nie wiem, już wszystkich zaprosiłem! - powiedział Maciek.
Zawsze przed faktem dokonanym!
I jeszcze zima wróciła. Mogłaby już zapaść w sen zimowy!
- W grupie u Maćka jest 25 dzieci - próbowałam coś sobie wyobrazić.
O ogrodzie można tylko pomarzyć, chyba że o bałwanie, a potem o suszeniu sterty kurtek i spodni i widoku zawiedzionych rodziców z dezaprobatą w oczach...
Co nam pozostaje?
Zabawa w chowanego?
Skończy się demolką w szafach.
Może malowanie jajek?
I dzieciom i rodzicom mogłoby się spodobać?!
Tylko, kto się tym wszystkim zajmie?!
Mam pomysł! Zrobię urodziny Maćka w przedszkolu! Zaniosę ugotowane jajka albo wydmuszki (biedny Maciek senior! - sporo tego dmuchania! :-)
Na koniec tort i sto lat! Ufff! Zawsze mogę na siebie liczyć!
Jutro pogadam z nauczycielkami!
- O której wraca tata? - Maciuś był podekscytowany.
- Za chwilę jadę po niego na lotnisko! - powiedziałam.
- Hurra!!!!
Był tak podekscytowany, że dostał 40-to stopniowej gorączki! :-)
Zagadka: kto z nim dzisiaj został w domu?! :-)