Być może jeszcze w tym roku generał Wojciech Jaruzelski zapozna się z zarzutami jakie - w sprawie wprowadzenia stanu wojennego - przedstawi mu IPN. Zapewne nie o to chodziło Jaruzelskiemu, gdy apelował kiedyś, byśmy historię pozostawili historykom. Historycy z IPN nie stanęli na wysokości zadania i nicują najnowszą historię Polski w sposób, który wielu - zwłaszcza generałom - się nie podoba.
Stan wojenny pozbawił życia ponad 100 osób, ale - co ważniejsze - zniszczył coś bardzo ważnego, co w duszy narodu zakiełkowało w sierpniu 1980 roku. Do tego doliczyć trzeba wiele mniej spektakularnych, ale prawdziwych ludzkich dramatów.
To wszystko bardzo trudno osądzić. Ale pozostają owe ofiary i pamięć o nich. Czy po tylu latach warto do tych spraw wracać? Warto - choć szkoda, że tak późno. Warto, choć tak naprawdę trudno wyjaśnić dlaczego. Dlaczego osądzenie zbrodni komunistycznych, samego systemu miałoby być ważne dla dzisiejszej i przyszłej Polski. Wszak bez tego procesu, też może nam rosnąć PKB i - oby - będziemy z roku na rok coraz bogatsi.
A jednak czegoś brakuje. Trudno zdzierżyć, gdy ludzie wysyłający czołgi na bezbronnych rodaków pławią się w chwale mężów stanu i odbierają hołdy od swych dawnych i nowych wyznawców. Mnie w każdym razie to doskwiera. A Państwu?
Igor Zalewski