Jan Rokita jest oficjalnym kandydatem Platformy Obywatelskiej na wicepremiera. Ogłosił tę wieść Donald Tusk i jest to duży krok w kierunku powołania wspólnego rządu PiS i PO.
Wcześniej nie było różowo. Unik Jarosława Kaczyńskiego, publiczne spotkanie liderów obu partii, pomysł rozmów ekspertów, wreszcie zaostrzająca się kampania prezydencka - wszystko to nie wróżyło dobrze narodzinom gabinetu Marcinkiewicza. Teraz jednak znamy dwóch kluczowych ludzi tego rządu. To postęp. Bo ględzenia o zasadzie - najpierw program, potem stołki - nie ma najmniejszego sensu. Gabinet tworzą politycy a nie zapisy ekspertów. Rokita i Marcinkiewicz powinni teraz wytyczyć sobie kilka celów, które ich rząd powinien osiągnąć oraz dobrać sobie kompetentny zespół ministrów. Dopiero wtedy powinien powstać bardziej precyzyjny program rządu.
Ale deklaracja Tuska nie rozwiewa wszystkich wątpliwości. Podstawowa to taka, czy rząd tandemu Marcinkiewicz - Rokita może liczyć na pełne i lojalne poparcia ze strony PiS oraz PO. Wiadomo, że Marcinkiewicz to trochę "królik z kapelusza", uzależniony od widzimisię Kaczynskiego. Z kolei pozycja Rokity w PO osłabła po porażce w wyborach.
Otwarta zatem pozostaje kwestia, czy rząd Marcinkiewicz i Rokity będzie rządem PiS i PO.
Igor Zalewski