Bezradność liczb

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dane dotyczące analfabetyzmu zawarte w raporcie Funduszu Ludnościowego Narodów Zjednoczonych - wbrew pozorom - nikogo nie zaskakują. W 2003 roku liczbę niepiśmiennych szacowano na 860 mln, dwie trzecie z tego stanowiły kobiety. Do dziś dane te niewiele się zmieniły.
Co roku, w podsumowaniu raportu padają deklaracje i zobowiązania. W 2003 roku, w ramach Dekady Narodów Zjednoczonych na Rzecz Piśmienności podjęto działania nad poprawą wskaźnika umiejętności czytania i pisania na świecie. Założenie było ambitne - zmniejszyć wskaźnik o pięćdziesiąt procent do 2015 roku. Niestety, z opublikowanego dziś raportu wynika, że w ciągu ostatniego roku wskaźnik ów nie tylko się nie zatrzymał, ale nawet wzrósł o 40 mln.

W najnowszym raporcie szczególną uwagę zwrócono na (nie zmieniający się również od lat) procent niepiśmiennych kobiet: 600 mln, głównie w Azji Południowej oraz w Afryce.

Autorzy raportu znają już lekarstwo na epidemię analfabetyzmu - to faktyczne równouprawnienie kobiet. "Klucz do likwidacji ubóstwa, podniesienia poziomu życia ogółu ludzi oraz szybszego rozwoju świata" tkwi w wyrównaniu praw obu płci - podkreślają. Ale o ile trudno nie zgodzić się z tą tezą, o tyle jeszcze trudniej jednym raportem czy zobowiązaniem uzdrowić sytuację.

Co zatem wynika z tych dokładnych wyliczeń i trafnych spostrzeżeń ONZ-owskich analityków? Prócz danych statystycznych i szlachetnych zobowiązań - nic. I trudno spodziewać się też, że w najbliższym czasie coś się w tej materii zmieni.

Kaja Szafrańska