Mały krok ku normalności

Mały krok ku normalności

Dodano:   /  Zmieniono: 
Łotwa, wraz z Litwą i Estonią, ciągle nie mogą wyjść z cienia Kremla. Dobrze, że Ryga szuka pozytywnych sposobów rozwiązania sporów z Moskwą.
Rosja nie lubi Łotwy, bo ta wyrwała się spod jej skrzydeł i wstąpiła do NATO oraz Unii Europejskiej. Łotwa nie lubi Rosji za lata sowieckiej okupacji. Moskwa ciągle zarzuca Rydze, że szykanuje mniejszość rosyjską, z kolei Łotwa nie może sobie pozwolić na zrównanie jej w prawach z rdzennymi mieszkańcami, bowiem prorosyjska opcja zdominowałaby kraj. Sytuacja jest do tego stopnia napięta, że obie strony jeszcze nie podpisały traktatu o wspólnej granicy - mimo że Łotwa jest samodzielnym państwem od 1991 roku.

Łotewski pomysł wypłaty odszkodowań byłym żołnierzom radzieckim stanowi przełom po serii wzajemnych złośliwości. Nie należy się spodziewać, że zimna wojna między Rosją i Pribałtiką (podobne problemy do łotewskich mają także Litwa i Estonia) od razu zakończy się, ale na pewno tego typu inicjatywy są krokiem we właściwym kierunku.

Tym bardziej, że trzy państwa nadbałtyckie będą wreszcie mogły liczyć na potężnego sojusznika. Do tej pory Unia Europejska nie zabierała głosu w sporze nie chcąc psuć sobie stosunków z Rosją. Jednak w przyszłym roku UE przewodniczyć będzie Finlandia, a ten kraj dobrze wie, jak silną presję potrafi wywierać Moskwa (sama to czuje w kwestii Karelii). Helsinki nie zawahają się wesprzeć małych, nadbałtyckich sąsiadów. To może być ten głos, który sprawi, że Litwa, Łotwa i Estonia wreszcie poczują się jak państwa naprawdę niezależne od Rosji.

Agaton Koziński