Na tym tle zamieszki w podparyskim departamencie Seine-Saint-Denis to ciągle niewinne igraszki. Nie można wykluczyć, że rozleją się one po całym kraju. Ale nawet jeśli do tego nie dojdzie, to trzeba się do takiego widoku przyzwyczaić. Problemy z integracją mniejszości etnicznych ma właściwie każdy kraj rozwinięty, Francja stosunkowo najmniejsze. Dlatego nie można wykluczyć, że będą one narastać, w miarę jak dorastać będzie drugie pokolenie imigrantów, którzy przyjechali do tego kraju w latach 60.
Wolna od tego problemu - jako kraj jednolity etnicznie - jest Polska. Do czasu. Weszliśmy do Unii Europejskiej, a sama nazwa jest już magnesem dla mieszkańców krajów rozwijających się. Nie ma wątpliwości, że będzie nam się żyło coraz lepiej, państwo będzie coraz bogatsze. To sprawi, że przyjeżdżać do nas będzie coraz więcej przedstawicieli państw biednych. Gdy ich dzieci zaczną wchodzić w dorosłe życie, rozpocznie się u nas podobny kocioł, co teraz ma miejsce we Francji. Takie są koszty życia w bogatym państwie.
Agaton Koziński