Niemieccy dziennikarze nie odpuścili i badają dalej. Okazuje się, że samoloty latają - nawet teraz nad nami. Także przez Niemcy. Co więcej w locie tajni oficerowie CIA przesłuchują tam więźniów. Nie wiem dlaczego ustalenie tego jest tak ważne. Na razie z ustaleń wielkich dziennikarskich tuzów z "Washington Post" wynika więcej domysłów niż faktów. Podobnie w Szwecji i Norwegii, gdzie podejrzewane samoloty CIA okazały się prywatnymi maszynami wynajętymi na ślub.
Rozumiem, że media muszą się sprzedać, a nic nie sprzedaje się tak jak dobry spisek. Tylko dlaczego wyjaśnianiem tego zajmują się rządy. Samolot, nawet jeśli CIA, jest terytorium amerykańskim, więc co się na nim dzieje jest sprawą Amerykanów. I jeśli agencja robiła to bez uprawnień powinna ponieść za to konsekwencje. Dlaczego jednak europejscy obrońcy nieba (których przywódcy zgodzili się na takie przeloty) nie zajmą się ściganiem terrorystów, którzy na przedmieściach ich miast szykują kolejne zamachy? Sprawa jest prosta. Gdyby samolot był francuski czy niemiecki nikt by się nim nie interesował. A tak Amerykanie mają bagno. Wniosek z tego taki, że CIA powinna latać Airbusami.
Grzegorz Sadowski