Merkel: nic o was bez was (aktl.)

Merkel: nic o was bez was (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
W debacie nad budżetem UE na lata 2007-13 Niemcy będą bronić nie tylko swoich interesów, ale także interesów swoich sąsiadów - zadeklarowała w Warszawie kanclerz Niemiec Angela Merkel.
Według niej, dostęp do rosyjsko-niemieckiego gazociągu po dnie Bałtyku powinien być otwarty dla państw trzecich.

Merkel złożyła w piątek roboczą wizytę w Warszawie. Spotkała się z prezydentem-elektem Lechem Kaczyńskim, premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem i przewodniczącym Platformy Obywatelskiej Donaldem Tuskiem.

Niemiecka kanclerz zadeklarowała po spotkaniu z Kaczyńskim, że  jej krajowi zależy na "dobrych i strategicznych stosunkach z  Rosją, ale nie może się to dziać ponad głowami Polaków". Jak mówiła, dobre stosunki Niemiec z Rosją nie mogą przeciwstawiać się dobrym stosunkom polsko-niemieckim.

Premier Marcinkiewicz powiedział na konferencji prasowej po  spotkaniu z Merkel, że traktuje "tę bardzo ważną wizytę", jako "otwarcie nowego rozdziału we wzajemnych stosunkach polsko- niemieckich". Merkel podkreśliła z kolei, że Niemcy chcą "koniecznie kontynuować i zintensyfikować przyjazne stosunki między naszymi krajami".

Szefowie rządów rozmawiali także o kwestiach - jak to określili -  trudnych. "Przyszłość buduje się w oparciu o prawdę o przeszłości, nie można o niczym nie wspominać" - mówił polski premier. Także według Angeli Merkel, stosunki polsko-niemieckie należy budować na  zaufaniu, w tym celu "wyłożyć prawdę na stół".

Jednym z głównych tematów rozmowy był projekt unijnego budżetu na  lata 2007-2013.

Merkel powiedziała, że budżet "ma wielkie znaczenie dla nowych członków Unii, w tym dla Polski". "Musimy tu znaleźć wspólnie sprawiedliwy kompromis" - dodała. Jak zadeklarowała, Niemcy będą bronić nie tylko swoich interesów, ale także interesów swoich sąsiadów.

Pytana, czy możemy liczyć na wspólne stanowisko naszych krajów w  sprawie unijnego budżetu podkreśliła, że "w tej chwili nie  posiadamy konkretnych propozycji". Zarówno Merkel, jak i  Marcinkiewicz podkreślali, że należy poczekać do poniedziałku, kiedy padną "konkretne brytyjskie propozycje w sprawie budżetu".

"Wszystkie rozmowy, jakie do tej pory w tej sprawie (budżetu) toczyliśmy, miały na celu doprowadzenie do tego, by ta  skonkretyzowana (brytyjska) propozycja była dobra dla całej UE" -  mówił Marcinkiewicz.

Według Merkel, "prezydencja brytyjska dołoży starań, by  doprowadzić do korzystnego rozwiązania". Jak dodała, "kiedy brytyjskie propozycje będą znane, będziemy mogli ponownie nawiązać kontakt i ustalić, gdzie i czy będziemy mogli zająć wspólne stanowisko".

Polska opowiada się za wysokim budżetem, bo to oznacza więcej pieniędzy dla naszego kraju. Polski rząd nie chce zmiany wysokości budżetu zaproponowanego w czerwcu przez Luksemburg, który wówczas przewodniczył Unii. Zgodnie z propozycją Luksemburga, Polska otrzymałaby w latach 2007-13 ok. 60 mld euro na czysto (po odliczeniu naszej składki).

Projekt luksemburski przepadł jednak na czerwcowym szczycie Unii i obecnie swoją propozycję przedstawić ma Wielka Brytania, która będzie kierować Unią do końca roku. Według nieoficjalnych informacji, Brytyjczycy mogą zaproponować zmniejszenie środków dla  nowych państw UE o około 10 proc. Oznaczałoby to dla Polski około 6 mld euro mniej w stosunku do propozycji Luksemburga.

Wlk. Brytania ma przedstawić swoją propozycję budżetu na lata 2007-13 w poniedziałek wieczorem.

Innym tematem spotkania był rosyjsko-niemiecki projekt gazociągu po dnie Bałtyku.

"Według nas, dostęp do gazociągu powinien być otwarty dla (państw- PAP) trzecich" - powiedziała Merkel. Dodała, że "krok po kroku musimy ten trudny problem rozwiązać", a zajmie się tym specjalna polsko-niemiecka grupa robocza.

Obaj szefowie rządów zadeklarowali chęć rozwijania współpracy gospodarczej między Polską a Niemcami.

Niemiecki dziennikarz zapytał Marcinkiewicza, czy "etap nacechowanej nastrojami antyniemieckimi kampanii wyborczej w  Polsce uważa za zamknięty". "Nie zauważyłem antyniemieckiego nastroju w Polsce" - oświadczył premier. "Nie mogło skończyć się coś, czego nie było" - zaznaczył.

ss, pap