Już słyszę chichot Gerharda S., który cieszy się, że rozbił spisek. Cieszy się też żona Gerharda, która, dzięki przejściu męża do nowej pracy, będzie miała spokój w domu. Świat wrócił do normy tylko zakończenie nie jest szczęśliwe. Golik sczeźnie w więzieniu lub niełasce, a Gerhard na milionach i gazie. W tej sprawie powinien się odezwać polski rząd i ministrowie. Niech na negocjacyjny stół premier postawi chiński budzik i Golika. To dopiero spłoszy Brytyjczyków. Trzeba jeszcze napisać list otwarty i e-mail żartobliwy. Jego osią niech będzie słynne polskie powiedzenie, że prostytutki zgwałcić się nie da. I od tej pory każdy już w Europie będzie wiedział, gdzie jest jej najśmieszniejszy barak. I nikt nam więcej nie podskoczy.
Grzegorz Sadowski