Rynek dzieł sztuki kwitnie...

Rynek dzieł sztuki kwitnie...

Dodano:   /  Zmieniono: 
Sytuacja na rynku dzieł sztuki jest zdumiewająco dobra i taka pozostanie
W świecie sztuki Mera i Donald Rubellowie, hotelarze z Miami, są powszechnie znanymi megakolekcjonerami. Kupili tak wiele dzieł sztuki współczesnej, że otworzyli nawet w Miami muzeum o powierzchni niemal 5 tys. mkw. Wszystko po to, aby móc pokazać część zbiorów. Jednak w zeszłym roku podczas najważniejszych, jesiennych aukcji w Nowym Jorku Donald Rubell był w zasadzie jedynie obserwatorem. - Wystawiano wiele interesujących mnie dzieł, jednak zanim zdążyłem podnieść rękę, ich cena wzrastała - wspomina Rubell.
Wielu weteranów rynku kolekcjonerskiego doznało szoku wywołanego wzrostem cen. Do ich spadku, na który wielu liczyło w związku z inwazją na Irak, nie doszło. Francuska firma Artprice.com, śledząca ceny uzyskiwane na światowych aukcjach, informuje wprawdzie, że od 1 stycznia do końca września ubiegłego roku ceny dzieł sztuki spadły o 3,1 proc., jednak w listopadzie zainteresowanie kolekcjonerów wzrosło. Podczas aukcji organizowanych w Nowym Jorku przez domy Sotheby, Christie’s International oraz Phillips, de Pury i Luxembourg obroty wyniosły łącznie 482,3 mln USD - było to o 61 proc. więcej niż podczas porównywalnych licytacji wiosną ubiegłego roku oraz o 19 proc. więcej niż podczas aukcji jesiennych w 2002 r. Jedną z oznak powrotu zaufania inwestorów do lokowania w sztukę było to, że kilka słynnych dzieł sprzedano po cenach wyższych od oczekiwanych.
Wielu kolekcjonerów jest przekonanych, że 2004 r. zapowiada się znakomicie, jeśli wojna lub kolejny atak terrorystyczny nie zburzą optymizmu inwestorów. - Doskonała sytuacja na rynku utrzyma się - przewiduje Scott Black, menedżer portfela z Bostonu, znaczący kolekcjoner dzieł sztuki.
Wszystko to powinno sprawić, że niezdecydowani kolekcjonerzy wystawią na sprzedaż więcej dzieł sztuki. Według agencji Artprice, łączna liczba dzieł sprzedanych od 1 stycznia do 15 lipca ubiegłego roku spadła w Niemczech o 39 proc., w porównaniu z tym samym okresem 2000 r. W Wielkiej Brytanii liczba ta zmniejszyła się o 45 proc., a w Stanach Zjednoczonych o 50 proc. - Znacznie trudniej było znaleźć interesujące dzieła, niż je sprzedać - utyskuje Michael Findlay, jeden z dyrektorów galerii Acquavella z Nowego Jorku.
Jak w każdej branży, zachowanie kolekcjonera na rynku zależy od indywidualnych upodobań, budżetu oraz chęci podjęcia ryzyka. Sytuacja na części rynków jest dobra, ale daleko jeszcze do "przegrzania". Na przykład średnia cena klasycznych płócien malarzy amerykańskich, oferowanych podczas aukcji zorganizowanej 3 grudnia przez Sotheby Holdings, wyniosła 230 tys. USD. - To zaledwie o 15 proc. więcej niż w 1999 r. - wyjaśnia Michael Moses, wykładowca zagadnień biznesu z New York University. Wiele obrazów kupiono za cenę niższą od 40 tys. USD. Do tej grupy należała np. piękna scena uliczna namalowana w 1925 r. przez Paulette van Roekens (płótno sprzedano za 36 tys. USD). Także ostrożni inwestorzy, preferujący obrazy starych włoskich mistrzów, dzieła kubistów albo francuskich i amerykańskich impresjonistów, również mogą natrafić na stosunkowo tanie prace. Według Artprice, ceny tych płócien spadły. Na ubiegłorocznej aukcji Black zapłacił 864 tys. USD za obraz Moneta, 556 tys. USD za płótno Miró oraz 652 tys. USD za rzeźbę z brązu Jacques’a Lipchitza z początku lat 20., zainspirowaną pracami kubistów.
Sytuacja na rozpalonym rynku dzieł sztuki współczesnej, na którym chętnie działa wielu ludzi biznesu, jest jednak zwodnicza. Niektórzy znaczący kolekcjonerzy, między innymi Michael Ringier, prezes dużego rodzinnego wydawnictwa z siedzibą w Zurychu, chociaż niechętnie, płacą za dzieła sztuki wielkie sumy. Jesienią ubiegłego roku Ringier kupił niemal tuzin obrazów podczas tzw. day sales, kiedy domy aukcyjne sprzedają tańsze dzieła. Wśród wybranych przez niego dzieł była m.in. praca Verne’a Dawsona, bardzo popularnego młodego amerykańskiego artysty. Ringier zapłacił za nią rekordową cenę - 47,8 tys. USD. Eli Broad z Los Angeles kupił w ubiegłym roku ok. 30 cennych prac, wśród których są trzy instalacje oraz obraz Damiena Hirsta, kontrowersyjnego 39-letniego malarza brytyjskiego, i malowaną rzeźbę z brązu autorstwa Roya Lichtensteina (sprzedaną za 2,1 mln USD).
Podobnie jak Rubellowie, wielu wytrawnych kolekcjonerów dzieł sztuki współczesnej skupia uwagę na pracach młodych artystów, których ceny nie osiągnęły jeszcze niebotycznego poziomu. - Trzeba ufać oku - uważa Kent Logan, kolekcjoner z Vail w stanie Kolorado. Rubellowie, kupujący dzieła sztuki wraz z dorosłymi dziećmi, Jasonem i Jennifer, systematycznie odwiedzają pracownie artystów oraz niewielkie galerie w takich miejscach jak Chinatown w Nowym Jorku.
Logan, emerytowany dyrektor działu handlu papierami wartościowymi, od dawna słynie z tego, że wyławia prace artystów, zanim ich ceny znacznie wzrosną. Rekomenduje dwójkę nowojorskich twórców, których prace można nabyć za cenę niższą niż 25 tys. USD - 37-letniego Jasona Middlebrooka, którego obrazy nawiązują do płócien słynnych malarzy działających po latach 60. (Middlebrook wystawia swoje prace w galerii Meltzer), oraz 33-letniego Pietera Schoolwertha, malującego sceny z życia miejskiego i podmiejskiego z wieloma postaciami.

Sztuka w przystępnej cenie
Drobni kolekcjonerzy również znajdą coś dla siebie na tym rynku. Można się np. zainteresować pracami publikowanymi w internecie przez mniej znane galerie, takie jak Finesilver Gallery z San Antonio (finesilver.com) lub Wendy Cooper Gallery w Madison w stanie Wisconsin (wendycoopergallery.com).
Wielu kolekcjonerów ceni ponadto fotografię artystyczną, mimo że ceny tych prac znacznie wzrosły. Jak twierdzi Joshua Holdeman z Nowego Jorku, dyrektor działu fotografii w domu aukcyjnym Phillips, de Pury i Luxembourg, nadal można natrafić na odbitki prac słynnych fotografików, na przykład Garry’ego Winogranda, już za 2 tys. USD. Paul Sack z San Francisco, inwestor działający na rynku nieruchomości, jeden z bardziej znaczących kolekcjonerów fotografii artystycznej, podczas aukcji zorganizowanej przez dom Christie’s, kupił 54 unikatowe odbitki węglowe z XIX w. Zapłacił za nie ok. 600 USD. Sack przestrzega, że ceny podobnych prac mogą być bardzo różne, w zależności od firmy organizującej licytację. Zawsze więc warto, jego zdaniem, porównać ceny w różnych miejscach. - Szukam okazji - mówi Sack. To dobra rada, niezależnie od tego, co się zbiera.

Thane Peterson