Ubezpieczenia, administracja i rozrywka do przodu

Ubezpieczenia, administracja i rozrywka do przodu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polskie dotcomy mają się coraz lepiej. Sukces już odniosły Onet, mBank, Merlin, Travelplanet i Allegro. Następnymi mogą być firmy reklamy internetowej, sprzedawcy ubezpieczeń i muzyki. Transformację przejdzie też administracja.
W Polsce sukces odnieśli Onet, mBank, Travelplanet, Merlin i Allegro. Kto będzie następny? prognozuje Marek Jaślan
Najgorszy czas dla polskich firm internetowych już minął. Dotcomy, które przez ostatnie dwa-trzy lata były w odwrocie lub chowały się za podwójną gardę, zaczynają łapać oddech. Sklepy internetowe mają się coraz lepiej, rozkwitają biura podróży online, dynamicznie rośnie rynek reklamy internetowej.
Krajowy raport o e-biznesie podzieliliśmy na dwie części. W pierwszej przedstawiamy te polskie przedsięwzięcia internetowe, które odniosły największy sukces. Firmy te są liderami w swych segmentach, z roku na rok poprawiają wyniki, weszły lub wchodzą na ścieżkę szybkiego wzrostu. W każdym z przedstawianych w tej grupie przypadków podstawą jest silnie zdefiniowany rynek. Firmy te świetnie na nim funkcjonują i potrafią wykorzystać wyjątkowe atuty do stawienia czoła konkurencji.
W drugiej części przedstawiamy te dziedziny, które w najbliższych latach będą intensywnie poddawane "internetyzacji", bądź też powstanie tam szczególnie dobra koniunktura dla e-biznesu. Nie zawsze bowiem jest tak, że spółki działające w internecie są dopełnieniem przedsiębiorstw działających w tradycyjnej gospodarce. Można założyć, że w wielu wypadkach wzrost dotcomów będzie się odbywał kosztem firm tzw. starej gospodarki.
W takich dziedzinach jak e-commerce, ubezpieczenia czy administracja jesteśmy sporo w tyle w porównaniu ze światem i można przypuszczać, że wraz ze wzrostem liczby internautów te dziedziny powoli będą nadrabiać opóźnienia. z tarczą zwycięzcy

Allegro
Obszar działania: Aukcje internetowe
Pole dominacji: Około 90 proc. udziałów w dynamicznie rosnącym rynku pośrednictwa sprzedaży w internecie pomiędzy indywidualnymi klientami

Tylko 30 tys. zł zainwestował pod koniec 1999 roku Holender Arjan Bakker w stworzenie zdecydowanie najpopularniejszego serwisu aukcyjnego w Polsce - Allegro.pl. W 2003 r. obroty firmy wyniosły ponad 370 mln zł, przekraczając o ponad 100 proc. wynik sprzed 12 miesięcy.
Firma liczy na to, że w tym roku podwoi swoje obroty w stosunku do 2003 r. Na Allegro.pl dziennie prowadzonych jest ok. 380 tys. aukcji, z czego każdego dnia kończy się ok. 30 tys. Serwis ma 1,7 mln zarejestrowanych użytkowników. W najbliższych planach jest uruchomienie tzw. hurtowni. Użytkownicy będą mogli tam wstawiać swe towary po określonej z góry cenie (jeśli z jakichś powodów nie chcą wystawiać ich na aukcji). Tym razem nie będą musieli wnosić opłaty za wystawienie.

mBank
Obszar działania: Bank internetowy
Pole dominacji: Pierwszy uruchomiony w Polsce bank czysto internetowy zachowuje pozycję lidera i zaczyna wypracowywać zyski

Uruchomiony w listopadzie 2000 r. mBank, będący w grupie BRE Banku, w I kwartale br. po raz pierwszy w swojej historii wypracował zysk brutto. Zarząd liczy na to, że bankowi uda się zamknąć zyskiem cały rok 2004. W ciągu 41 miesięcy od startu mBank pozyskał ponad 610 tys. klientów. Otwarto w nim 740 tys. rachunków, na których zdeponowanych jest ok. 2,7 mld zł i których właściciele zainwestowali ponad 300 mln zł w fundusze inwestycyjne. Szefowie mBanku szacują, że przy obecnym tempie rozwoju realne jest osiągnięcie liczby 745 tys. klientów oraz przekroczenie 900 tysięcy rachunków pod koniec bieżącego roku.

Merlin
Obszar działania: Księgarnia internetowa
Pole dominacji: Najbardziej znany sklep internetowy w Polsce nie ma praktycznie konkurentów

W 1998 r. pierwszym roku swej działalności Merlinowi udało się sprzedać towary za 100 tys. zł. Ostatni rok ta internetowa księgarnia zakończyła przychodami w wysokości 22 mln zł, co dało 40-proc. wzrost w stosunku do poprzedniego roku. Jednak mimo to poniosła minimalną stratę na działalności operacyjnej. W tym roku ma już zacząć zarabiać na siebie. Żadna tradycyjna księgarnia nie może się równać z Merlinem pod względem asortymentu. W sklepie jest ponad 190 tys. pozycji (także płyty, multimedia, zabawki, elektronika), co stanowi około 90 proc. tytułów książkowych, muzycznych i filmowych dostępnych w Polsce. 80 proc. przychodów generują książki.

Onet
Obszar działania: Portal internetowy
Pole dominacji: Najpopularniejszy i najbardziej znany w Polsce portal (według badań NetTrack z marca 2004 r., 77 proc. polskich internautów korzysta z Onetu), co owocuje zagarnięciem zdecydowanie największego udziału (ponad 40 proc. w 2003 r.) na rynku reklamy internetowej

Kiedy w 1996 roku powstawał ten portal (pierwsza nazwa Optimus Net), wydawało się, że o sukces w konkurencji w Wirtualną Polską będzie trudno. Kto dziś pamięta, że pracownicy tego portalu byli uczestnikami jednej z pierwszych afer w portalowych wojnach w polskim internecie, kiedy to w 1997 roku, zabawiając się w hakerów, próbowali storpedować debatę przedwyborczą organizowaną przez Wirtualną Polskę?
Dziś Onet, będący w grupie ITI, jest zdecydowanym liderem rynku portali. Obecnie nawet pogoda sprzyja Onetowi. Jego główny rywal Wirtualna Polska ma wewnętrzne kłopoty, rynek e-reklamy rośnie. Czy ktoś może więc zagrozić w Polsce Onetowi? Tak, jeśli któryś ze światowych potentatów zdecyduje się na ekspansję w Polsce.

Travelplanet
Obszar działania: Internetowe biuro podróży
Pole dominacji: Bardzo wysoka dynamika wzrostu sprzedaży w ciągu ostatnich lat przekraczająca 300 proc., lider na rynku

Polacy przekonali się do kupowania wycieczek przez internet, o czym świadczy sukces spółki z grupy MCI. W zeszłym roku biuro obsłużyło około 5 tys. klientów, osiągając przychody ponad 9 mln zł. W pierwszym kwartale 2004 r. Travelplanet sprzedał usługi turystyczne o wartości 2,92 mln zł, co stanowi wzrost o ponad 307 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2003 r. Celem w 2004 r. jest zdobycie pozycji numer jeden wśród wszystkich multiagentów turystycznych, nie tylko tych działających online. - Jeśli uda nam się zrealizować plan i sprzedać usługi za 22 mln zł, osiągniemy ten cel - mówi Jakub Mazur, dyrektor ds. rozwoju i marketingu firmy.

w górę, czyli z perspektywami

Dystrybucja muzyki online
Mogą zyskać: Portale internetowe, które będą sprzedawać pliki z muzyką, sklepy muzyczne online, firmy fonograficzne, które potrafią wykorzystać nowy kanał sprzedaży
Mogą stracić: Tradycyjne sklepy muzyczne

70 mln piosenek po 99 centów sprzedał w ciągu pierwszego roku działalności internetowy sklep muzyczny Apple - iTunes. Jesienią zeszłego roku reaktywowany został Napster, ale nie jako darmowy serwis wymiany plików, lecz komercyjny sklep z muzyką prowadzony przez firmę Roxio. Napster w ciągu pierwszego kwartału zdołał sprzedać ok. 5 mln utworów (również po 99 centów). Niedawno zaś Sony otworzyło w USA internetowy sklep muzyczny Sony Connect i zapowiada, że powtórzy sukces Apple`a. To na świecie. A w Polsce? Coś zaczyna się ruszać. Interia w kwietniu zaczęła przez sieć sprzedawać płytę Perfectu Schody. Był to w historii polskiego przemysłu fonograficznego pierwszy przypadek, że na sprzedaż swoich nagrań w ten sposób zdecydował się zespół z muzycznej ekstraklasy. Wabikiem jest atrakcyjna cena. Całą płytę można kupić w portalu za 15 złotych, pojedynczy utwór za 3 złote. W zeszłym roku w sklep Iplay sprzedający pliki z muzyką zainwestował też 150 tys. zł fundusz MCI.
Interia chce pójść za ciosem i otworzyć muzyczny sklep. Jak zdradził Mariusz Kuziak z Interii, przedstawiciele portalu prowadzą na ten temat rozmowy z firmami fonograficznymi. Tym ostatnim taka współpraca powinna się opłacać. Jak bowiem pokazało niedawne badanie przeprowadzone przez Harvard Business School, ściąganie muzyki z sieci w postaci cyfrowych plików prawie nie wpływa na sprzedaż tradycyjnych CD. Według raportu, dopiero 5 tys. ściągniętych plików cyfrowych z muzyką powoduje, że nie sprzedaje się jedna płyta muzyczna CD. Jak pokazuje praktyka, internauci rzadko kupują w sieci całe albumy, a raczej tylko wybrane utwory. Z pewnością nie tylko Interia, ale i inni gracze mają chrapkę, aby w skali polskiej powtórzyć sukces iTunes.

E-administracja
Mogą zyskać: Obywatele, którzy zaoszczędzą czas i nerwy, bo nie będą musieli się tłoczyć w urzędach. Firmy teleinformatyczne dostarczające systemowe rozwiązania dla administracji
Mogą stracić: Nieefektywni urzędnicy

Rozliczenie się z podatku dochodowego, uzyskanie zezwolenia na budowę czy rejestracja samochodu - wszystkie te czynności wiążą się z wizytą w urzędzie, koniecznością wypełnienia formularzy, często staniem w kolejce. Mało kto lubi takie wizyty, które traktuje się zazwyczaj jako zło konieczne. Receptą na niedogodności może być zaprzęgnięcie informatyki na usługi urzędów w ramach tzw. e-administracji. Idea jest taka, by administracja jak najwięcej usług świadczyła obywatelom za pomocą sieci.
I z pewnością zmiany będą szły w tym kierunku, bo interaktywne usługi publiczne są jednym z celów strategii budowy społeczeństwa informacyjnego eEurope 2005. Jak wiadomo, Polska jest od 1 maja w UE i musi podwyższyć swe standardy informatyzacji administracji publicznej zgodnie z wymogami Unii Europejskiej. Nasze urzędy coraz częściej będą musiały wymieniać dokumenty z Brukselą oraz innymi jednostkami administracyjnymi rozsianymi po całej Europie. Obecnie realizowane są pilotażowo pierwsze regionalne systemy administracji publicznej Wrota Małopolski i Wrota Podlasia. Uruchomienie tego drugiego portalu kosztowało niecałe 400 tys. zł, ale cały projekt tworzenia "społeczeństwa informacyjnego" w województwie podlaskim pochłonął już ok. 5 mln zł. Potrzeby finansowe związane z zakończeniem projektu "społeczeństwa informacyjnego" w województwie władze samorządowe Podlasia oceniają nawet na 80-100 mln zł. To koszty m.in. zakupu sprzętu komputerowego, serwerów i łączy szerokopasmowych dla wszystkich jednostek samorządowych w województwie.
Rząd liczy, że inwestycje związane z programem e-Government będą finansowane nie tylko z budżetu rządowego i samorządowego, ale także przez polski biznes i fundusze unijne.

Reklama internetowa
Mogą zyskać: Portale, agencje interaktywne, internetowi brokerzy i domy mediowe
Mogą stracić: Media tradycyjne

Wielkość rynku reklamy internetowej Interactive Advertising Bureau Polska oszacował w 2003 r. na 48 mln zł. Zanotował on w ubiegłym roku ponad
40-proc. wzrost. Prognozy IAB Polska mówią, że w 2006 r. wzrośnie on do 
97 mln zł. Jest to rynek młody, dający wciąż duże możliwości innowacji. Dla jednych może to być świetne medium pozwalające dotrzeć do szerokiej grupy odbiorców (np. odwiedzających portale), dla innych doskonałe medium selektywne umożliwiające dotarcie do wąskich i specyficznych grup celowych. Trzeba też pamiętać, że liczba użytkowników w Polsce ciągle rośnie, a dodatkowo coraz więcej internautów będzie korzystać w przyszłości z dostępu szerokopasmowego. Skutkiem tego jest istotna zmiana wzorców korzystania z internetu. Zjawisko to można obserwować na całym świecie. Wydłuża się czas spędzony w internecie - "szerokopasmowcy" korzystają z niego 2,5-3 razy dłużej niż użytkownicy dial-up. To oczywiście w konsekwencji prowadzi do tego, że internet staje się znacznie bardziej atrakcyjnym polem dla reklamodawców. Już dzisiaj na polskim rynku pojawiają się nowi gracze dostrzegający te możliwości. W maju działalność rozpoczęła sieć reklamowa AdClick, która od razu zaproponowała nowe formy reklamy internetowej. Wchodzi też jeden z europejskich liderów, działająca w 15 krajach szwedzka firma TradeDoubler specjalizującą się w kompleksowych reklamowych kampaniach internetowych. Z pewnością walka na tym rynku będzie coraz ostrzejsza.

Ubezpieczenia
Mogą zyskać: Banki internetowe, internetowe sklepy ubezpieczeniowe, towarzystwa ubezpieczeniowe, które mogą w ten sposób zdynamizować sprzedaż ubezpieczeń nieskomplikowanych
Mogą stracić: Tradycyjni agenci i pośrednicy ubezpieczeniowy

To znamienne, że w Polsce bankowość internetowa rozwija się bardzo dynamicznie, a o możliwości nabycia polis ubezpieczeniowych online słyszeli nieliczni. Co ciekawe, podczas gdy duże polskie instytucje ubezpieczeniowe podchodzą do tej formy dystrybucji nieufnie, banki internetowe, jak mBank i Inteligo, rozszerzając ofertę, rozpoczynają sprzedaż ubezpieczeń. W Polsce na razie nie działają takie ubezpieczeniowe sklepy internetowe jak w USA InsWeb firmy Softbank. Na świecie ubezpieczenia przez internet to domena takich właśnie sklepów, w których klienci mają duży wybór ofert.
W Polsce największe szanse na zagospodarowania tego pola mają banki internetowe. Tym bardziej że gdyby doszło do fuzji PKO BP, w którego strukturach jest Inteligo, i PZU, powstałyby dla tej grupy spore możliwości. Polskie banki internetowe wydają się predestynowane do pełnienia roli sklepów internetowych, jako że mają już doświadczenie w sprzedaży produktów finansowych online oraz klientów, którzy nie są nieufni wobec tej formy zakupów.
Rolę internetowych brokerów mogą też odgrywać serwisy finansowe, takie jak Bankier.pl. Zdaniem Dominika Kazanowskiego, wiceprezesa IAB Polska, zawodowo związanego z PZU, ubezpieczenia są obecnie najbardziej zaniedbaną branżą finansową pod względem obecności oferty w polskim internecie. - Ta branża musi nadrobić zaległości - mówi.
Wydaje się, że szansę na internetowy sukces ma przede wszystkim sprzedaż ubezpieczeń nieskomplikowanych, takich jak: NNW, podróży, mieszkań i domów, OC z tytułu wykonywanego zawodu. W ten sposób firmy ubezpieczeniowe mogą ograniczyć swe koszty administracyjne związane ze sprzedażą polis. Jak oszacował Swiss Re w kanale dystrybucji direct (np. TU Link 4), wynoszą one do 8 USD, bezpośredni kontakt to aż 19 USD, natomiast przy wykorzystaniu internetu spadają one do 0,45 USD na polisę.