Tereny dziewicze

Dodano:   /  Zmieniono: 
Stare przedwojenne papiery wartościowe cieszą się coraz większym zainteresowaniem.
Z 2,5 tys. przedwojennych akcji znanych jest 800. Są więc szanse na białego kruka
Stare papiery wartościowe są i będą znakomitą inwestycją. - Ten rynek rządzi się własnymi prawami i niewiele ma wspólnego z rynkiem antykwarycznym - mówi Tomasz Górniak, kolekcjoner i właściciel warszawskiej Galerii Akcji. - Ceny rosną skokowo. Wartość papierów, zarówno tych rzadkich, jak i bardzo popularnych, w ciągu dziesięciu lat wzrosła dziesięciokrotnie. Popularne akcje kosztują obecnie od 10 do 500 zł.
- Najrzadsze okazy, takie jak obligacje, które miały finansować powstanie styczniowe, czy akcje Współki Żeglugi Parowej na Rzekach Spławnych w Królestwie Polskim, osiągają już ceny kilku tysięcy złotych - zaznacza Piotr Wielgomas, kolekcjoner i prezes firmy Bigram.
- Ale już za 500 zł można kupić bardzo efektowną pod względem dekoracyjnym akcję Warszawskiej Spółki Akcyjnej Budowy Parowozów z 1921 r. z przepiękną lokomotywą Stevensona - dodaje Tomasz Górniak. Jego zdaniem, za równowartość średniej ceny aukcyjnej jednego obrazu można kupić całą kolekcję.
Rośnie jednak nie tylko cena, ale również liczba kolekcjonerów, a najciekawsze egzemplarze coraz trudniej zdobyć.
Zachowało się zaledwie kilka akcji pierwszej polskiej spółki akcyjnej Kompanii Manufaktur Wełnianych założonej w 1766 r. z inicjatywy króla Stanisława Augusta. Papiery wyemitowano w 1768 roku. Można je zobaczyć tylko w zbiorach muzealnych, trudno więc oszacować ich wartość.
W latach 1777-1790 powstało w Polsce sześć kompanii akcyjnych. Żadna z nich nie przetrwała II rozbioru, nie zachowały się też emitowane przez nie akcje.
- W XVIII w. i w I poł. XIX w. firmy wyemitowały ok. 25 rodzajów akcji, do tej pory znane są zaledwie cztery, z czego jedna tylko dzięki fotografii opublikowanej w 1820 r. - wyjaśnia Tomasz Górniak.
Kolejne spółki pojawiły się dopiero w latach 20. XX w., ale znajomość ich walorów również nie jest duża. - Z 2,5 tys. różnych akcji wyemitowanych przez polskie spółki kolekcjonerzy znają zaledwie 800, pozostałe nie zostały odkryte, nie wiadomo nawet, jak wyglądały. Każdy więc ma szanse na znalezienie prawdziwego rarytasu, to jeszcze teren dziewiczy - mówi Tomasz Górniak. Według niego, największy potencjał wzrostu mają papiery z autografami.
Jest ich bardzo niewiele, a kolekcjonerzy dotychczas nie przywiązywali wagi do podpisów znakomitości życia gospodarczego minionych wieków. - Kto dziś wie, kim był Leopold Kronenberg? Autograf tego XIX-wiecznego finansisty i przemysłowca widnieje na sturublowej akcji z 1861 r. Współki Żeglugi Parowej na Rzekach Spławnych w Królestwie Polskim. Nawet Pożyczka Dolarowa z 1920 r. nie jest droga - 200 zł, mimo że na obligacji widnieje podpis Władysława Grabskiego, a na kuponach ministra Eugeniusza Kwiatkowskiego - wyjaśnia nasz rozmówca.
O wartości akcji decyduje nie sam nakład, lecz liczba egzemplarzy, która przetrwała do dzisiaj, ich unikatowość - mówi Piotr Wielgomas.
Dużym zainteresowaniem cieszą się też papiery atrakcyjne graficznie. - W czasach II Rzeczpospolitej spółki dbały o szatę zewnętrzną emitowanych papierów. Był to swojego rodzaju PR, który ułatwiał uplasowanie emisji - tłumaczy Piotr Wielgomas.
Niektóre papiery projektowali uznani malarze. Józef Mehoffer był autorem szaty graficznej akcji Pierwszej Fabryki Lokomotyw oraz Polskiej Rudy Żelaza. Henryk Uziembło - Sierszańskich Zakładów Górniczych, a autorką projektów obligacji Banku Gospodarstwa Krajowego - Zofia Stryjeńska. - Samo nazwisko Mehoffera powoduje, że cena rośnie pięcio- a nawet dziesięciokrotnie - wyjaśnia Tomasz Górniak. Zainteresowani projektowanymi przez niego akcjami są bowiem nie tylko kolekcjonerzy, ale również osoby, które wykorzystują te papiery do dekoracji mieszkań i biur.
Popyt zdecydowanie zaczyna przewyższać podaż; nic dziwnego, że ceny rosną. I będą rosły. - Zagraniczni kolekcjonerzy już kupują papiery polskich spółek z kapitałem belgijskim, niemieckim czy francuskim emitowane w czasach II Rzeczpospolitej. W Niemczech regularnie odbywają się aukcje papierów wartościowych, w wielu krajach wydawane są wyspecjalizowane katalogi. Nie ma wątpliwości, że rynek będzie się porządkował również u nas - twierdzi Piotr Wielgomas.