Program „Mieszkanie Plus” miał „zwrócić Polakom wolność i normalne życie”. Tak mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński, gdy w 2016 roku wbijał łopatę pod budowę osiedla w Białej Podlaskiej. Ambitna wizja zakładała budowę 100 tysięcy mieszkań dla osób, które zarabiały zbyt dużo, aby załapać się na lokale komunalne czy socjalne, a jednocześnie zbyt mało, by kupić mieszkanie po cenie rynkowej. Program cieszył się ogromnym zainteresowaniem, chętnych było więcej niż mieszkań, ale plan pozostał na papierze. Do końca 2019 roku powstało nie 100, ale ledwie 15 tysięcy mieszkań, kolejne 20 tysięcy było w budowie.
Decyzja o wygaszeniu programu zapadła w maju 2023 roku, jednak na osiedlach w różnych częściach kraju wciąż mieszkali ci, którzy w rządowe zapewnienia uwierzyli i rządowe wymagania spełnili. Od ówczesnego ministra rozwoju Waldemara Budy usłyszeli, że rząd przygotuje dla nich „atrakcyjne i przemyślane” rozwiązania. „Zamknięciem tematu” miał być wykup mieszkań. Po zmianie władzy – ze strony polityków obecnego rządu – również padały zapewnienia, że sprawa zostanie rozwiązana.
Miało być preferencyjnie
Dzisiaj mieszkańcy z rozgoryczeniem mówią, że program, który miał być dla nich wsparciem, stał się utrapieniem. Na przestrzeni lat pojawiały się doniesienia o gwałtownie rosnących czynszach, które jednak rząd zamroził. Do końca 2025 roku. Mieszkańcy skarżyli się też na fuszerkę w inwestycjach, wilgoć czy odpadające tynki. I w końcu pojawiły się doniesienia o astronomicznych kwotach, jakie musieliby zapłacić, aby stać się właścicielami mieszkań. Najemcom oferowano albo wykup za gotówkę, albo opcję „dojścia do własności”, która zakłada, że przez 25 lat opłacać będą czynsz podwyższony o kwotę na wykup mieszkania.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
