Bank drobnych inwestorów

Bank drobnych inwestorów

Dodano:   /  Zmieniono: 
To będzie przejrzysta oferta - zapewnia MSP. Inwestorzy mają wątpliwości
To będzie przejrzysta oferta - zapewnia MSP. Inwestorzy mają wątpliwości

Na parkiet szykuje się PKO BP. Ministerstwo Skarbu Państwa liczy na to, że za 300 mln akcji uzyska od 5 do 6 mld zł. Przy takim założeniu cena jednej akcji powinna wynosić od 16,60 do 20 zł. Ile wyniesie? Nie wiadomo. Naszym zdaniem, górna granica tych widełek jest najwyższą ceną, jaką można zapłacić za jeden walor.

Kupią, bo muszą
Analitycy nie mają wątpliwości, że oferta będzie się cieszyła dużym zainteresowaniem. Fundusze emerytalne i inwestycyjne jak kania dżdżu wypatrują atrakcyjnych ofert. I to one będą najważniejszym rozgrywającym na parkiecie, nawet gdyby cena emisyjna była ustalona na wyższym poziomie niż podany wyżej przedział.
Resort chce przeznaczyć dla krajowych instytucji finansowych 30-35 proc. oferowanych akcji PKO BP, czyli maksymalnie 105 mln sztuk o wartości od 1,8 do 2,1 mld zł. To zdecydowanie za mało. Zanosi się na to, że fundusze nie zdołają kupić tyle papierów, ile by chciały. Analitycy DI BRE Banku prognozują, że przy cenie 17 zł za akcję udział banku w portfelach wyniesie 7,2 proc., a WIG20 - 8,5 proc. - Jeżeli OFE, fundusze inwestycyjne i ubezpieczyciele chcieliby mieć zaangażowanie w akcje PKO BP na poziomie udziału banku w WIG, to redukcja zapisów wyniesie ok. 9 proc., a jeśli zdecydują się doważyć według WIG20, to redukcja zapisów wyniesie około 22 proc. - prognozują Andrzej Powierża i Cezary Jędrzejewski. Za takim scenariuszem przemawia również 8-proc. zaangażowanie OFE w akcje Pekao SA. Wszystko wskazuje na to, że instytucje finansowe będą chciały mieć podobny udział również w kapitale akcyjnym PKO BP, zwłaszcza że - jak zauważają analitycy DI BRE - banki były niedoważone w portfelach OFE. Na koniec sierpnia stanowiły 24 proc. portfela akcyjnego, przy 30-procentowym udziale sektora w indeksie - twierdzą Powierża i Jędrzejewski. Co wiecej, branża zyskuje na atrakcyjności. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że inwestorzy instytucjonalni będą dokupywali akcje na giełdzie, co sprzyjałoby notowaniom w pierwszych tygodniach po debiucie.
We wtorek 28 września premier ogłosił, że rząd nie bierze pod uwagę uchwały sejmu, w której posłowie nie zgodzili się na transzę dla inwestorów zagranicznych. Oznacza to, że zagranica będzie uczestniczyć w prywatyzacji, co zwiększy popyt na akcje PKO BP.

Atrakcyjne znaczy tanie
Mniej zdeterminowani będą inwestorzy zagraniczni, którzy poszukują atrakcyjnych inwestycji w całym regionie, a nie konkretnym państwie. A analizując wskaźniki PKO BP i zestawiając je ze wskaźnikami porównywalnych wielkością banków Europy Środkowo-Wschodniej, mogą dojść do wniosku, że oferta nie należy do najbardziej interesujących.
Wskaźnik cena/zysk dla całego sektora bankowego notowanego na warszawskiej GPW wynosił na początku września 21,7, a dla Pekao SA - 17,8. Aby wskaźnik dla PKO BP był porównywalny do wskaźnika Pekao SA, jego cena na pierwszym notowaniu powinna się zawierać między 21 a 22 zł. Analitycy uważają, że może być niższa. - Wycena giełdowa powinna się ustalić na poziomie 20 zł - uważa Andrzej Powierża. - Cena emisyjna powinna więc wynieść około 17 zł - dodaje. Podobnego zdania jest Bartosz Michałek, doradca finansowy Open Finance. - Akcje powinny kosztować na giełdzie 20 zł, wtedy wartość rynkowa banku wyniosłaby 20 mld zł i byłaby porównywalna z wartością rynkową Pekao SA. Cena niższa niż 20 zł w ofercie publicznej byłaby więc atrakcyjna - tłumaczy Bartosz Michałek.
Porównywanie banków pod względem wskaźników to jednak nie wszystko. Jeszcze dużo czasu upłynie, zanim PKO BP zyska zaufanie inwestorów. Wpływ polityki na spółki giełdowe, wciąż widoczny np. w KGHM, nie sprzyja ich notowaniom. Bardziej prawdopodobne wydaje się więc, że debiutant zostanie wyceniony przez rynek niżej niż Pekao SA. Zakładając, że przynajmniej część inwestorów będzie chciała zarobić już podczas debiutu spółki, cena emisyjna powinna wynieść 17, maksymalnie 18 zł. Wyższa będzie z pewnością mało atrakcyjna dla inwestorów zagranicznych. Inne duże banki regionu, takie jak węgierski OTP czy czeski Komercni Banka, są wyceniane znacznie atrakcyjniej. Aby wskaźnik C/Z wyliczany dla PKO BP był porównywalny do wskaźników zagranicznych konkurentów, cena akcji nie powinna być wyższa niż 13 zł.
Nieco lepiej wypada porównanie wskaźników cena/wartość księgowa. Zakładając, że wskaźnik wyliczony dla PKO BP będzie porównywalny ze wskaźnikiem Pekao SA, cena akcji powinna wynosić 18,50 zł. Podobnie będzie przy porównaniu z Komercni Banka. Natomiast odnosząc się do OTP, można przyjąć, że cena akcji mogłaby wynosić nawet 22 zł.
- Inwestorzy zagraniczni będą chcieli kupić akcje PKO BP, bo pod względem kapitałów własnych jest to największy bank w regionie, ale zainwestują tylko wtedy, gdy cena będzie atrakcyjna - przyznaje Bartosz Michałek. - Wszystko zależy od tego, jakiej dynamiki zysków spodziewają się inwestorzy. Jeżeli wyższej niż w przypadku OTP czy Komercni Banka, to kupią akcje. Sądzę jednak, że przy cenie ok. 20 zł będą już ostrożni.
- Na razie bank jest w dobrej kondycji finansowej, jego wyniki za ubiegły rok były najlepsze w całym sektorze i niewątpliwie jest liderem w regionie - zaznacza Michałek. - Nie oddaje też pozycji lidera w Polsce, a nawet pod względem udziału w rynku powiększa przewagę nad drugim z kolei Pekao SA - dodaje Marcin Materna, analityk bankowy z Millennium DM. Według niego, w najbliższych latach banki będą się rozwijać szybciej niż gospodarka. - Wzrośnie poziom nastrojów konsumentów i popyt na kredyty, a to przełoży się na przyszłe wyniki. PKO BP ma duży potencjał, zwłaszcza że nie stawia wygórowanych wymagań przy udzielaniu kredytów, powinien jednak szukać dalszej ekspansji również za granicą i kupować mniejsze banki - twierdzi Materna. - Natomiast negatywnie na wyniki PKO BP mogą wpłynąć koszty planowanej informatyzacji i ewentualnej restrukturyzacji zatrudnienia - dodaje Andrzej Powierża. - Jest to wprawdzie wydatek kilkuset milionów złotych, ale będzie rozłożony na co najmniej 3-4 lata. Nie powinien więc być problemem. Będzie jednak miał tylko wtedy sens, gdy wdrożenie systemu powiąże się ze znaczną redukcją etatów. W przeciwnym razie jego utrzymanie będzie tylko dodatkowym kosztem - tłumaczy Marcin Materna.
Wszystko zależy więc od przyszłego zarządzania bankiem. W długim terminie na notowania giełdowe akcji mogą wpłynąć jednak nie tylko wypracowywane przez bank wyniki, ale również podaż akcji pracowniczych i możliwa już po roku sprzedaż kolejnego pakietu przez skarb państwa. Analitycy są jednak nastawieni optymistycznie. - W najbliższych latach przewiduję stabilny wzrost kursów banków, mimo że ich akcje już nie są tanie. Inwestor, który kupi akcje PKO BP, za trzy lata nie powinien stracić. Być może kurs nie wzrośnie znacząco, ale zyskiem są również dywidendy - mówi Marcin Materna.

Liczydła w ruch
Ministerstwo skarbu po raz kolejny liczy na inwestorów indywidualnych. Nie będą oni jednak mieli łatwego zadania przy podjęciu decyzji inwestycyjnej. Wprawdzie ministerstwo co kilka dni przypomina o preferencjach dla drobnych inwestorów, ale tylko jedna z nich jest przejrzysta i oczywista. Każdy, kto złoży zapis na akcje w pierwszym tygodniu oferty, zapłaci za akcje o 4 proc. mniej, niż wyniesie cena emisyjna, a w drugim tygodniu - o 2 proc. mniej. Sprawa jasna i czysty zysk. Druga z zachęt jest już mniej atrakcyjna i przypomina tani chwyt reklamowy. Inwestorzy, którzy przetrzymają akcje przez rok, za każde 20 walorów dostaną marchewkę - jeden dodatkowy. Nikt jednak nie dodał, że bonus wyniesie zaledwie 5 proc. Nie jest to wiele na przykład w porównaniu z oprocentowaniem lokat oferowanych przez banki. Natomiast ryzyko ogromne, bo koniunktura może być różna i obiecywane 5 proc. może nie zrekompensować strat, które na giełdzie możliwe są zawsze. Wystarczy przypomnieć, że akcje Pekao SA sprzedawane były w ofercie publicznej po 45 zł, zadebiutowały po 55 zł, ale już po roku ich cena spadła do 44,70 zł. Najwięcej kontrowersji budzi jednak pomysł wydzielenia puli akcji dla inwestorów, którzy założą w PKO BP tzw. lokatę prywatyzacyjną. Na lokatę można wpłacić od 500 zł do 20 tys. zł. Resort zapewnia, że kupione za te pieniądze akcje będzie można sprzedać w dowolnym czasie. Natomiast osoby, które się zdecydują na założenie lokaty, będą miały pewność, że ich zapisy nie zostaną zredukowane. Dostaną też wspomniany wcześniej 4-proc. upust od ceny emisyjnej i po roku jedną darmową akcję na 20 posiadanych. Brzmi to pięknie. Problem tylko w tym, że z oferty będą mogli skorzystać nieliczni. MSP szacuje, że lokaty założy ponad 36 tys. klientów. Nie jest to dużo, zwłaszcza jeżeli weźmie się pod uwagę liczbę pracowników PKO BP, również 36 tys. KPWiG zapewnia wprawdzie, że bank wprowadzi obostrzenia i lokaty nie będą spod lady, ale inwestorzy już mają wątpliwości, czy oferta będzie jednakowo dostępna dla wszystkich, co powinna zagwarantować ustawa Prawo o publicznym obrocie.
Lokaty będzie można zakładać od 7 października. Kiedy zamykaliśmy wydanie, nieznane były zasady, na jakich będą zakładane. Ani bank, ani Komisja Papierów Wartościowych i Giełd nie chciały uchylić rąbka tajemnicy. - Zapisy rozpoczną się też przed ustaleniem widełek. Inwestorzy nie będą więc wiedzieli, za ile kupują akcje. Jest to niepoważne traktowanie ludzi. MSP liczy na to, że drobni inwestorzy się nie znają, więc i tak kupią. Zastrzeżenia budzi też sam sposób zakładania lokat - kto pierwszy, ten lepszy. A potem się okaże, że 20 tys. lokat założyli pracownicy PKO BP - komentuje Marcin Materna. Jedno jest pewne: nazwa lokata ma przyciągnąć tych, którym prywatyzacja i giełda kojarzą się negatywnie po doświadczeniach związanych z Bankiem Śląskim. Dla osób, którym się uda założyć lokatę, MSP chce przeznaczyć transzę akcji o wartości 720 mln zł. Resort liczy więc na to, że jedna akcja może kosztować ok. 20 zł.
Subskrypcja akcji PKO BP miała się rozpocząć na początku października. 15 października miały zostać określone wielkość poszczególnych transz i przedział cenowy. Cenę akcji poznamy jednak dopiero pod koniec października, na kilka dni przed zaplanowanym na 5 listopada debiutem giełdowym. Jeżeli nic się nie zmieni. Ale czy PKO BP było warto kupić, inwestorzy przekonają się dopiero po kilku miesiącach, a nawet latach.

Wskaźniki wybranych banków notowanych na GPW
Bank

C/WK

C/Z

BA CA

1,31

15,30

BPH

2,33

23,40

BO¦

1,02

22,50

BZ WBK

2,19

22,20

BH

1,36

20,09

ING BSK

1,68

29,30

Pekao SA

2,91

18,80


Źródło: GPW 23 września 2004 r.

Wskaźniki dla PKO BP w zależności od ceny akcji*
 

C/WK

C/Z

16 zł

2,50

13,0

17 zł

2,66

13,8

18 zł

2,81

14,6

19 zł

2,97

15,4

20 zł

3,12

16,3

21 zł

3,14

17,0

22 zł

3,44

17,9

23 zł

3,59

18,7

24 zł

3,75

19,5


* wartość księgowa i zysk na koniec 2003 r.
Źródło: wyliczenia własne

Wstępny harmonogram prywatyzacji
30 września - publikacja raportów analityków
7 października - rozpoczęcie subskrypcji na depozyt w PKO BP SA
15 października - uzgodnienia przedziału cenowego oraz wielkości transz
18 października - rozpoczęcie budowy księgi popytu
28 października - ustalenie ceny w ofercie i przydział akcji
30 października - sesja rozliczeniowa dla inwestorów indywidualnych na GPW
4 listopada - rozliczenie i zamknięcie oferty
5 listopada - debiut akcji na GPW