To wydarzyło się tuż po Wielkim Wybuchu. Naukowcy mają dowód

To wydarzyło się tuż po Wielkim Wybuchu. Naukowcy mają dowód

Wszechświat
Wszechświat Źródło: Shutterstock / Nuamfolio
Na samym początku nie było ani gwiazd, ani atomów, ani nawet protonów. Była tylko rozgrzana, gęsta masa cząstek – coś pomiędzy ogniem a płynem. Fizykom właśnie udało się w nią zajrzeć.

Naukowcy pracujący w CERN (ośrodku naukowo-badawczym położonym na przedmieściach Genewy) odtworzyli w laboratorium warunki, jakie panowały tuż po Wielkim Wybuchu. W eksperymencie Compact Muon Solenoid działającym w Wielkim Zderzaczu Hadronów udało się zaobserwować delikatny ślad pozostawiony przez kwark przelatujący przez ekstremalnie gorącą materię.

Wyniki opublikowano 25 grudnia 2025 roku w czasopiśmie Physics Letters B. To pierwszy tak wyraźny dowód, że cząstka może „odcisnąć się” w plazmie kwarkowo-gluonowej – stanie materii, który wypełniał Wszechświat w pierwszych mikrosekundach jego istnienia.

Kosmiczna „zupa” sprzed narodzin atomów

Kiedy w akceleratorze zderza się ciężkie jądra atomowe z prędkością bliską prędkości światła, dzieje się coś niezwykłego. Jądra przestają istnieć w znanej nam formie. Rozpadają się na swoje podstawowe składniki – kwarki i gluony – które tworzą coś w rodzaju niezwykle mocno rozgrzanego płynu. Ten stan nazywa się plazmą kwarkowo-gluonową.

– W tym ekstremalnym środowisku gęstość i temperatura są tak wysokie, że nie da się zachować regularnej struktury atomowej – wyjaśnił You Chen z Uniwersytetu Vanderbilt, członek zespołu CMS. – Zamiast tego wszystkie jądra nachodzą na siebie i tworzą tak zwaną plazmę kwarkowo-gluonową, w której kwarki i gluony mogą przemieszczać się poza granice jąder. Zachowują się bardziej jak ciecz – dodał naukowiec.

Ta „kropla” jest niewiarygodnie mała – dużo mniejsza od atomu – i znika niemal natychmiast. Ale w tej krótkiej chwili naukowcy mogą podejrzeć, jak zachowywała się materia, zanim powstały protony, neutrony i całe znane nam dziś atomy.

Ślad jak za motorówką

Fizycy od dawna podejrzewali, że jeśli wysokoenergetyczny kwark przeleci przez taką plazmę, powinien zostawić za sobą coś w rodzaju śladu – podobnie jak łódź zostawia falę i lekkie obniżenie poziomu wody za rufą.

Problem w tym, że w eksperymencie wszystko dzieje się w mikroskali i w ułamku sekundy. Oddzielenie „łodzi” (kwarka) od „wody” (plazmy) jest niezwykle trudne.

Bozon Z pomógł zobaczyć niewidoczne

Tu z pomocą przyszedł bozon Z – cząstka odpowiedzialna za tak zwane oddziaływanie słabe, jedno z czterech podstawowych oddziaływań w przyrodzie. W niektórych zderzeniach kwark i bozon Z powstają jednocześnie i odlatują w przeciwnych kierunkach.

– Bozony Z odpowiadają za oddziaływanie słabe, a z punktu widzenia plazmy, Z po prostu ucieka i znika z obrazu – powiedział Chen.

Bozon Z praktycznie nie wchodzi w reakcje z plazmą, więc stanowi dla naukowców czysty punkt odniesienia. Dzięki niemu można dokładnie ustalić, jak poruszał się kwark i sprawdzić, czy za nim rzeczywiście powstało przewidywane „zagłębienie”.

I właśnie to udało się zmierzyć. – Badanie wyglądu tego zagłębienia… daje nam informacje o samej plazmie –wyjaśnił naukowiec.

Dlaczego to takie ważne?

Pierwszych momentów po Wielkim Wybuchu nie da się zobaczyć teleskopem. Wszechświat był wtedy nieprzezroczysty – światło nie mogło się swobodnie rozchodzić.

Zderzenia ciężkich jonów w akceleratorze dają więc „drobny wgląd w to, jak zachowywał się wszechświat w tej epoce”.

To dopiero początek. Naukowcy zapowiadają, że wraz z większą ilością danych będą w stanie jeszcze dokładniej zbadać właściwości tej pierwotnej „zupy”. A to oznacza, że z każdym kolejnym eksperymentem zbliżamy się do odpowiedzi na pytanie, jak naprawdę wyglądały pierwsze chwile... wszystkiego.

Czytaj też:
Cicha śmierć gwiazdy. Astronomowie przeoczyli narodziny czarnej dziury?
Czytaj też:
Wzięli pod lupę polski meteoryt. „Unikatowe odkrycie” naukowców ze Śląska

Opracowała:
Źródło: livescience.com