W poniedziałek 2 marca na stronie internetowej UODO zamieszczono komunikat dotyczący kary finansowej, którą urząd nałożył na Komitet Wyborczy Karola Nawrockiego. Przekazano w nim, że współpracownicy ówczesnego kandydata na prezydenta naruszyli przepisy RODO, ujawniając dane Jerzego Ż.
Wraca sprawa Jerzego Ż. i kawalerki Nawrockiego. W akcji UODO
„Sprawa dotyczy ujawnienia danych osobowych utrwalonych na dokumentach umowy sprzedaży mieszkania oraz testamentu holograficznego. Prezes UODO Mirosław Wróblewski stwierdził naruszenie przepisów RODO i nałożył na Komitet Wyborczy Kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego administracyjną karę pieniężną w kwocie 35 582 zł” – czytamy.
Opisywane przez urząd naruszenie miało miejsce podczas kampanii wyborczej w 2025 roku. Sztab Karola Nawrockiego odpierał wówczas zarzuty, dotyczące kontrowersyjnego nabycia mieszkania od starszej osoby. Na pomoc ruszył mu wówczas poseł PiS Przemysław Czarnek, który podczas konferencji prasowej ujawnił treść dokumentów z przeprowadzanej transakcji.
Jak wymienia UODO, były to: umowa przedwstępna sprzedaży mieszkania, pełnomocnictwa oraz testament. Dokumenty te zawierały między innymi dane osobowe w zakresie: imion i nazwisk stron umowy; imion rodziców, numerów ewidencyjnych PESEL, numerów i serii dowodów osobistych, adresów zamieszkania, informacji o sytuacji rodzinnej, oraz o sposobie rozporządzenia majątkiem.
Oprócz danych kandydata na prezydenta, znalazły się w nich także dane dwóch osób, które nie pełniły funkcji publicznych: właścicielki mieszkania i żony kandydata. „Pierwsza z nich z pewnością nie wyraziła zgody na udostępnienie danych, której jej dotyczyły” – czytamy w komunikacie UODO.
UODO: Komitet wyborczy Nawrockiego nie miał racji
„Prezes UODO zwrócił się do posła z prośbą o wyjaśnienie, na jakiej podstawie prawnej to zrobił, z jakiego źródła oraz w jakim celu pozyskał ujawnione przez siebie dane osobowe” – poinformował Mirosław Wróblewski. Pełnomocnik Czarnka miał powiedzieć, ze poseł otrzymał dokumenty od organizatorów konferencji wraz z instrukcjami przedstawienia na konferencji prasowej „rzeczywistych okoliczności zdarzeń, objętych oszczerstwami kampanii wyborczej”.
„W związku z wyjaśnieniami posła Przemysława Czarnka Prezes UODO zwrócił się o wyjaśnienia do Komitetu Wyborczego Kandydata na Prezydenta RP. Ten potwierdził wyjaśnienia posła, ale nie zgodził się z twierdzeniem, że w trakcie konferencji doszło do ujawnienia danych osobowych osób niepublicznych” – zaznaczał dalej urząd. Wszczęto postępowanie administracyjne w tej sprawie.
„Komitet Wyborczy Karola Nawrockiego argumentował, że dane osobowe w sprawie właściciela mieszkania były już uprzednio znane, krążyły w sieci w materiałach osiągających ogromne zasięgi i były dostępne przeciętnemu użytkownikowi internetu. Prezes UODO Mirosław Wróblewski zauważył jednak, że w sieci można było odnaleźć imię i nazwisko, ale nie pozostałe dane osobowe obywatela” – zaznaczono w komunikacie.
„Publiczna dostępność części danych osobowych nie stanowi argumentu decydującego o legalności przetwarzania danych ujawnionych na konferencji prasowej. Nie ma żadnego dowodu, by właściciel mieszkania sam wcześniej je publikował czy też na taką publikację się wyraził zgodę. Tymczasem w momencie ich ujawnienia na konferencji utracił nad nimi kontrolę” – tłumaczył dalej Wróblewski.
„Prezes UODO wskazał że publikacji danych osobowych dwóch niepełniących funkcji publicznych nie można uznać za działanie podyktowane potrzebami kampanii wyborczej. Przyznał, że rozumie powagę stawianych kandydatowi zarzutów. Nie zgodził się również z tezą, że same zanonimizowane dokumenty nie wystarczyłyby do odparcia zarzutów. Owszem, dokumenty można i trzeba było zanonimizować. Dodatkowe ujawnione dane same w sobie nie przedstawiały żadnej konkretnej wartości informacyjnej istotnej z punktu widzenia celów konferencji prasowej” – dowiadujemy się.
UODO nakłada karę finansową na komitet wyborczy Nawrockiego
„Prezes UODO wskazuje też, że poprzez przyjęcie nadrzędności interesów Kandydata na Prezydenta RP Karola Nawrockiego, działający w jego imieniu Komitet Wyborczy nie wziął pod uwagę konsekwencji publikacji danych dla pozostałych osób, których te dane dotyczyły” – podsumowano. W komunikacie przypomniano, że zgodnie z RODO kara za ujawnienie danych może wynieść nawet do 20 mln euro. Ostatecznie jednak zdecydowano się na kwotę i 35 582 zł.
„Na skutek wszczętego postępowania Komitet Wyborczy Karola Nawrockiego został także upomniany przez Prezesa UODO za ujawnienie w filmie na platformie Youtube.pl danych osobowych zawierających informacje o życiu prywatnym właściciela mieszania, stanie zdrowia, problemach rodzinnych, finansowych oraz o jego problemach z prawem. Komitetowi nakazano również usunięcie tego materiału” – dodawano.
„Nałożona więc obecnie przez Prezesa UODO kara wynika z działania Komitetu Wyborczego Karola Nawrockiego w warunkach recydywy naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych, co musiało się spotkać ze stanowczą reakcją organu nadzorczego” – stwierdzono w komunikacie UODO.
Czytaj też:
Prezydencka limuzyna pod gdańskim DPS-em. Nawrocki odwiedził pana Jerzego?Czytaj też:
Duża zmiana w majątku Karola Nawrockiego. Jest nowy zapis w księdze wieczystej
